Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)

Tak na serio

Tak na serio to TAK prawie zawsze nas przerasta, ale w momencie tej deklaracji wiemy o tym tylko po części. Wypowiadamy je przecież w chwili ogłuszenia biciem dzwonów i marszem Mendelsona [czy też Mendelssohna], oślepienia fleszem aparatów i w niepełnej świadomości, bo przecież nic nie wiadomo tak na serio. Po ludzku żadne sakramentalne tak nie jest logiczne. Po ludzku zostawiamy sobie furtki, nie wierząc, że na tym Tak można oprzeć swoje życie i w jego zasady ustawić serce oraz że człowiek jest zdolny do tak wielkiej decyzji i takiej heroicznej wierności w niewiadomym kiedyś, nieznanemu do końca sobie i drugiemu. Jeśli zostawiamy sobie plany awaryjne i tylko Tak „ale na dobre”, to Tak na niby. A przecież człowiek może. Naprawdę może. Zwłaszcza z Tym, który wszystko może.

„To, że człowiek jest w stanie wybrać drugiego <<na zawsze>>, a więc nie ze względu na przypadkowe przymioty (…), ale ze względu na to, kim ten drugi jest, pokazuje, że człowiek jest zdolny do podejmowania ostatecznych decyzji. Ma władzę nad przyszłością, sam może wybierać jej kierunek. Może wypełnić chwilę obecną taką mocą, która obejmuje całą resztę życia i wieczność.” (W. Stinissen, Wieczność pośród czasu, Kraków 1996, s. 115. Właśnie ta książka towarzyszyła mi w ostatnich dniach przed ślubem)

Nasze Tak już niedługo (bo półtora miesiąca w perspektywie kobiecej to niedługo, prawda?) będzie obchodzić prawie-okrągłą rocznicę. Mało i dużo. Wierzę, ale aż uwierzyć nie mogę, że już tak dużą część mojego życia jestem żoną. A zdaje mi się, jakbym wczoraj po raz kolejny oglądała obrączki, nie mogąc się zdecydować ostatecznie na ich wzór, jakbym przesłuchiwała utwory na nasz pierwszy taniec, jakbym wczoraj jeszcze nosiła inne nazwisko…

Chociaż nie było to ani pierwsze, ani ostatnie tak w moim życiu, które musiałam powiedzieć, to zdecydowanie najmocniej wytyczyło moją drogę i ukształtowało mój pomysł na samą siebie. Wiedziałam to także wtedy, czułam przecież ciężar i powagę obrączki, ale najwięcej zrozumiałam już nosząc ją na palcu. To było Tak, które było jednocześnie Nie dla setek możliwości, pragnień i marzeń, dla własnych widzimisię i cudzych propozycji. To było odcięcie się od różnobarwnych światów możliwych, w których nie byłabym żoną tego oto pana. To było Tak bardzo proste, bo przeżywane całą moją romantyczną naturą, ale i trudne – jak każdy kobiecy wybór. I to wybór, którego absolutnie nikt za mnie nie mógł podjąć. To nie był wybór sukienki (choć też był), menu czy kierunku studiów, z czego można by kiedyś zrezygnować albo rzucić w niepamięć, albo uznać za w gruncie rzeczy błahy, ale to był wybór ostateczny i całkowity, taki na amen. To było ryzyko i szaleństwo, początek największej przygody życia – mojej i jego z najbardziej pomysłowym Przewodnikiem! Ustawiliśmy się w jednej drużynie, by pilnować tych słów i umiejętnie do nich powracać. Udaje się. Mówimy sobie codziennie to samo Tak - czasem szeptem, czasem krzykiem, czasem gestem, czasem dosadną artykulacją, napomnieniem. Czasem przywołując się do porządku, czasem chwytając za nogi i ściągając na ziemię, czasem przylepiając skrzydła i ciągnąc ku niebu. Tak na rożne sposoby, żeby było ciekawiej i żeby jakoś nadążyć za życiem we dwoje.

A właściwie we Troje.

Tak na serio.  

Tak nam dopomóż… W tych naszych maleńkich, powszednich tak i nie.

***

A właśnie dziś startuje Tydzień Modlitw o Powołania do Małżeństwa pod hasłem „TAK na serio” (które zainspirowały mnie do zebrania tych kilku myśli). Cudowna inicjatywa, w której mamy zaszczyt wziąć udział. Zapraszam więc i do spotkań, i do modlitwy.

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Więcej w tej kategorii: « Zakochana Stworzona, by pragnąć »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę