Wypłyń na głębię (Łk 5, 4)

Marto, Marto - kobiety Nowego Testamentu (6)

Marta, Marta. Marta z Betanii. Odpowiedzialna za cały dom. Pani domu. Strażniczka ogniska domowego. Starsza siostra. Zabiegana, zatroskana, ciągle w ruchu. Nie usiądzie nawet na chwilę, póki wszystko nie będzie na swoim miejscu. Chce być dobrą gospodynią, chce dobrze zaplanować posiłki i porę pracy, by nie mieć poczucia marnotrawstwa. Chce produktywności, konkretnych rezultatów i poczucia, że ma kontrolę nad wszystkim – nad domem, nad samą sobą, nad siostrą, a nawet nad Jezusem, który wkracza pod jej dach. Jej słusznej trosce i miłości towarzyszy jednak szarpanina, nerwowość i poczucie niespełnienia. Marta nie dystansuje się łatwo. Być może zapomniała zatroszczyć się o swoje serce, które potrzebuje tylko jednego. W pewnej chwili – uwiecznionej przez św. Łukasza – zapomina, że Jezus chce jej samej, a nie tego, co ona może Mu zaoferować. Nie ona pierwsza i nie ostatnia! Marta na pewno bardzo pragnie najgłębszego spotkania z Jezusem, ale chce, by wszystko było idealnie przygotowane, a Jezus mówi: „Tu i teraz. Ty i ja” Zatrzymaj się, zobacz, po co to wszystko. Spójrz w oczy Tego, dla którego to robisz. Spójrz w swoje serce, które ciągle bije w szybszym tempie, wycisz je, bo nic nie usłyszysz. Masz tylko to, co jest dzisiaj. Marta, aktywna i żywiołowa, na pewno pracuje nad sobą ze zdwojoną siłą i nigdy nie zapomni Jezusowych czułych, przyjacielskich, ale też konkretnych słów. Nie traci przy tym swojej charyzmy. Być może uczy się od swojej siostry milczenia i przyjmowania, ale nadal chce okazywać miłość na swój sposób – czynami. Może w swoją pracę włącza więcej modlitwy i pokoju. Może to ona, a nie św. Benedykt, zapoczątkowała regułę ora et labora? Na pewno słowa Pana brzmią w jej sercu nieustannie jak dzwony w kościele bijące na Anioł Pański. Przypominają jej o tym, co najważniejsze: „Marto, Martusiu, tylko jednego...”. To Marta uczy Marię działać, a nie tylko kontemplować, i słowo wcielać w czyn. Przypomina jej, że jest potrzebna wśród ludzi, że nie bez znaczenia jest to, co robi i to, gdzie jest. Po śmierci Łazarza to Marta jako pierwsza wybiega Jezusowi na spotkanie (J 11, 20), to ona pierwsza wyznaje wiarę i udowadnia, że doskonale wie, gdzie jest najlepsza cząstka.

Tekst z Kalendarza Kobiety 2017: Kobiety Nowego Testamentu

 

***

W czerwcu tego roku towarzyszy mi Marta. Pewnie nie tylko mnie, ale także wielu kobietom korzystającym z Kalendarza 2017. W tym ostatnim miesiącu przed wakacjami, w tym czasie zabiegania, planowania, podsumowania roku pracy. A jednocześnie w miesiącu, który wypełniony jest świętowaniem. Najpierw Zesłanie Ducha Świętego, później Uroczystość Najświętszej Trójcy, Boże Ciało, Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa... i można by tak dalej. Czy nie jest to miesiąc z idealnym pytaniem skierowanym wprost dla Marty: co wybierzesz? Kogo wybierzesz? Czy pamiętasz, gdzie jest najlepsza cząstka? To pytanie nie tylko do Marty, to pytanie i do mnie. 

  • Oceń ten artykuł
    (4 głosów)
  • Dział: Mój Blog
  • Czytany 1205 razy
Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę