O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! (Mt 15, 28)

Budzić męskość

Chciałabym budzić kobiecość – zaczynając od tej, która jest we mnie, która jest moja, jest przy mnie, która jeszcze czasami okazuje się nieoswojona i tajemnicza, trudna albo zaskakująca. Chciałabym rozpalać w sercach innych niewiast pragnienie poznawania kobiecości – tego daru, zadania, wyzwania i powołania. Ale równolegle, bardzo blisko tego pragnienia jest przecież i to drugie, nieodłączne – by budzić męskość. Nowy feminizm jest nie tylko troską o kobiety, ale jest także, konsekwentnie, troską o mężczyzn. Nie jest odcięciem się od „ich” świata, zamknięciem się w kryształowej kuli, nie jest tworzeniem kółek wzajemnej adoracji, nie jest uznaniem naszej wyższości, ale jest wyjściem naprzeciw męskich serc i wsłuchiwaniem się w nie. I jest pomocą wzajemną - jak w pierwszym Zamyśle Stwórcy.

Być może masz już obok siebie Tego Jedynego – narzeczonego lub męża i kiedy pojawia się myśl o budzeniu męskości, czujesz, że to słowa szczególnie skierowane do Ciebie, poniekąd zmuszające do rachunku sumienia. Ja to mocno odczuwam. Na ile pozwalam mojemu mężowi być mężczyzną? Na ile akceptuję jego męskość? Na ile mu nie przeszkadzam, czy nie maluję go na swój obraz i podobieństwo? Ale może jest całkiem inaczej – czujesz się samotna i czekasz wciąż na To Spotkanie, nadsłuchujesz, czy oby nie dochodzą do twoich uszu Jego kroki, a może nawet tupot końskich kopyt – czy książę jest już bliżej? A wtedy, gdy słyszysz o budzeniu męskości, możesz jedynie westchnąć, wzruszyć ramionami i dodać: „O tak, chciałabym ją budzić, ale gdzie jest Mój Miły?”. Nie wiem gdzie On jest – może jest bardzo blisko, a może właśnie teraz toczy bardzo trudną walkę w swoim życiu – o czystość, o wierność, o swoje powołanie, o swoją męskość, o wiarę? (Czy więc pamiętasz o nim Teraz, czy raczej myślisz o Sobie i swojej trudnej samotności, o trudzie czekania?) Rozglądasz się pewnie wokół i stwierdzasz, że ci panowie, których spotykasz, jakoś nie pasują do twoich ideałów, ale czy oni też nie wymagają naszej szczególnej kobiecej troski? Czy nie zasługują na dobre słowo, na poświęcenie im chwili, a przede wszystkim - na naszą modlitwę za nich? Czy nie zasługują na to, byśmy zrobiły im miejsce, dały im ich przestrzeń właśnie poprzez to, że my staniemy się świadomymi siebie kobietami? Bez mężczyzn, którzy będą gotowi odda(wa)ć życie za swoją rodzinę, którzy będą gotowi walczyć o godność najsłabszych i najmniejszych, którzy będą w stanie głośno powiedzieć, na co się nie zgadzają – nie poradzimy sobie przecież. Ale jak to? Nie poradzimy sobie? My – kobiety? (I to pisze feministka?;-) Oczywiście, że damy sobie radę, ale nasza siła nie dorówna tej, którą niesie ze sobą połączenie naszych talentów i darów.

Mówi się wiele o kryzysie męskości i ojcostwa. Skoro tak bardzo zmieniła się sytuacja kobiet w ostatnich dziesięcioleciach, to i zmiany dla mężczyzn są nieuniknione. Poszukiwanie swojej tożsamości, roli - to dziś wielkie wyzwanie dla mężczyzn. Jednak męska natura i powołanie nie zmieniły się, tak samo jak wciąż te same są jego pragnienia, tylko często jeszcze trudniejsze do wydobycia, zagłuszone przez świat, przez otoczenie, a czasem... zagłuszone przez nas same. Budzenie męskości jest trudne i to bardzo. Budzić męskość oznacza pozwolić mężczyznom być innymi niż my, pozwolić im na podejmowanie własnych decyzji, na kroki, które dla nas często są niezrozumiałe (nielogiczne nawet!;-) , pozwolić im na wyjście z domu, na wyjście na pustynię, pozwolić im podejmować ryzyko i położyć na ich barkach odpowiedzialność. Ale my przecież wolałybyśmy czasem, by oni byli z nami non stop, byśmy mogli podzielić obowiązki domowe po równo, by nasi mężczyźni stawali się naszymi najlepszymi przyjaciółmi, by czuli i rozumieli – tak jak my. By byli romantyczni, ale też bardzo dzielni i waleczni. By byli wierzący, by mieli silny kręgosłup moralny, by chodzili z nami grzecznie za rączkę do kościoła. Czasem nie pozwalamy im nawet na inną, własną duchowość, na inną formę wyrażania swojej wiary, na bycie sobą.

Kilka lat temu powstała piękna inicjatywa budzenia męskości (przyglądam się jej z bliska od 4 lat). Z pragnienia formacji serc męskich zrodziła się wspólnota Przymierze Wojowników, której celem jest kształtowanie mężczyzn (szczególnie młodych) w duchu wiary na dobrych mężów, ojców, chrześcijan. Szczególnym zadaniem tej wspólnoty jest tworzenie więzów przyjaźni i braterstwa między mężczyznami. Wspaniałą formą wzrastania jest wsparcie i motywacja od innych chłopaków, stawianie sobie wspólnych celów, czasem słowa proste, szczere, mocne i bardzo potrzebne. By budzić męskość, potrzeba tego męskiego impulsu. Tak jak synom potrzeba ojców - pierwszego męskiego wzorca. Ale to jeszcze nie wszystko.

Te kilka lat trwania wspólnoty pokazały, jak wielką rolę odgrywają w niej także kobiety – często zazdrosne i niepozwalające swoim chłopakom chodzić na spotkania formacyjne dziewczyny (zwłaszcza na początku miłości) czy żony, które nie chciały, by ich mężowie po pracy spotykali się w swojej grupie ze względu na czas, który wtedy tracili. Jakże nie mieć wtedy rozdartego, nawet męskiego, serca? Zauważmy, że jest tu pewien paradoks: często pragniemy, by nasi ojcowie/mężowie/bracia byli bardziej gorliwi w wierze – by chętniej chodzili z nami na różaniec, na roraty, a przynajmniej na niedzielną Eucharystię. C z a s e m  chodzą (czasem - co przecież widać w kościołach i na nabożeństwach). A kiedy zaczynają mocniej angażować się w te sprawy, czujemy się zagrożone - czy oby na pewno będziemy dla nich wciąż najważniejsze? Czy nie zaniedbają swoich obowiązków? Są też przykłady całkiem przeciwne - kobiet, które wspierały swoich Wybranków w tej formacji, motywując ich do uczestnictwa, pozwalając im na wyjście, na zaangażowanie się w sprawy wspólnoty, dając im przestrzeń na osobisty rozwój i modlitwę, na uporządkowanie swojego serca. I bardzo często właśnie te kobiety odkrywały, jak bardzo ich mężczyźni tego potrzebują, jak się zmieniają, jak wracają umocnieni i napełnieni Duchem Świętym, jak ten wysiłek i poświęcony czas procentuje, jak przynosi plon.

Niestety nasze pragnienie wyłączności i wierności może sprawiać, że będziemy chciały konkurować nawet z Bogiem. Ale przecież gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na tym właściwym - i ta zasada jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. To tylko ja zawodziłam tę zasadę. Jezus w Ewangelii mówi: pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, ale ostatnio słyszę gdzieś w głębi i to: pozwólcie mężczyznom przychodzić do Mnie. Motywujcie ich, rozpalajcie w nich pragnienie gorliwości i zawarcia Przymierza z Panem. Pragnijmy świętych mężczyzn. Rozbudzajmy w nich męskość - nie tę rodem z Hollywood, nie tę, którą oferuje świat, ale tę wypływającą wprost, jak kobiecość, z Miłości i Prawdy. 

Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. (Rdz 1, 26-27)

Kiedy budzi się nasza kobiecość, naturalne jest pragnienie obudzenia męskości. A czasem kierunek otwierania powiek i serc może być odwrotny. I wtedy to Oni nas budzą jakbyśmy były śpiącymi królewnami.

_____

Przymierze Wojowników działa obecnie w Krakowie, Warszawie i Kielcach.

W Warszawie mężczyźni organizują dwie wspaniałe, otwarte dla wszystkich panów inicjatywy pod hasłem W poszukiwaniu męskości - The voice of a man - Kino z męskich morałem oraz Msze św. dla mężczyzn z konferencją (każdy II czwartek miesiąca, w parafii Zesłania Ducha Św. na ul. Broniewskiego 44).

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

3 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę