Wypłyń na głębię (Łk 5, 4)

Dzień dobry, Lato!... Wakacje idealne na formację serca!

Piliśmy poranną kawę ze Stefankiem. On miał oczywiście swoją ulubiona inkę. Usiedliśmy na balkonie, ciesząc się jeszcze cieniem i przewidując, że to będzie gorący dzień. Lekko zaspana spojrzałam w kalendarz i zdałam sobie sprawę z tego, że jest 21 czerwca, a więc właśnie zaczynamy lato! Dzień dobry, Lato! Dopiero: dzień dobry? My już dawno po urlopie, a tu dopiero początek! Powitanie wakacji. Siedziałam więc z moim prawie-3-latkiem, ciesząc się, że przed nami jeszcze wiele takich poranków jak ten. Lato niesie wiele obietnic - długie spacery, wieczory, wycieczki rowerowe, zabawy w piasku, koktajle owocowe i obserwacje przyrody przypominające, że rozkwitanie nie kończy się wiosną. Kończyłam kawę z ważną myślą-pytaniem: jak nie stracić łaski tego czasu? Od formacji nie ma przecież wakacji!

Oczywiście tzw. „rok formacyjny” zwykle zaczyna się od września, ale przecież w mojej relacji z Bogiem, w moim powołaniu małżeńskim i macierzyńskim, w mojej drodze do Nieba - nie na przerwy. Za to są etapy, są łaski danej chwili. Jak więc rozkwitać? Jak zbierać owoce tego lata? 

Wierzę, że zadanie sobie takich pytań pomaga lepiej przeżyć ten czas.

Zobaczyć tę porę jako szansę.

Odkryć swoje pragnienia i możliwości.

Wierzę, że to pytanie można przemienić w modlitwę.

I że tego lata możemy na nowy sposób mówić o sobie: 

uBOGAcONA 

 

Zachęcam gorąco do tego, by na początku tego lata też podjąć to pytanie! I zapisać odpowiedź.

Ja zapisałam takie dwa postanowienia:

1. Chcę trzymać się planu

Spontanicznie też udaje mi się wiele rzeczy zdziałać, jednak zwykle - bez chociaż wstępnego planu - potrafię stracić wiele poranków i wieczorów ;-) Kilka małych postanowień sprzyja formacji, daje jakieś ramy i konkretne podpowiedzi. Wiem, co mogę zrobić albo co mam zrobić (tym samym nie tracę czasu na zastanawianie się, co mam wybrać, skoro już podjęłam jakieś kroki - po prostu robię kolejny z nich, nawet jeśli jest bardzo mały). A więc mam kilka takich wakacyjnych punktów, wśród nich poranne zapiski w notesie Rozkwitam i nastawianie serca - przypominam sobie, co chcę tego dnia wybierać, czemu mówię tak. I słucham Słowa.

W moim planie także rekolekcje w ciszy, na które zapisałam się wiele miesięcy temu - a teraz świadomie chcę ich oczekiwać. Bo wiem, że Pan też przygotowuje mnie na ten czas poprzez różne tematy, wydarzenia, spotkania... W moim planie też spotkania z kolejnymi bohaterkami Starego Testamentu, a także dużo lektur duchowych w związku z pracą nad Kalendarzem 2019.

2. Chcę korzystać z łaski czasu i być otwarta na to, co się wydarzy! 

Lato jest pełne okazji. Do wzmocnienia sił fizycznych (świeże owoce i piękna pogoda sprzyjają!), do wyciszenia, odcięcia się od zbędnych bodźców, do budowania relacji. Tak, lato sprzyja spotkaniom między ludźmi. I odkrywaniu siebie w tych relacjach. I Boga! To są te okazje, których nie chcę przegapić! Okazje, które mogę też tworzyć, planować, ale czasem one wykraczają poza moje schematy! Łaską tego czasu - choć jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem wakacji - było dla mnie np. przyglądanie się naszym rodzinnym relacjom. Nie tylko pielgrzymowaliśmy i odpoczywaliśmy. Tak naprawdę - choć wcale nie byłam tego świadoma - ten czas przyniósł nam wiele światła i świeżego spojrzenia na naszą rodzinę, codzienność, naszą wspólną drogę (o czym pisałam tutaj).  

 

A czy Wy macie jakieś plany?

A może szukacie pomysłu na materiały formacyjne? Oto moje podpowiedzi:

***

(1) Notes ROZKWITAM!

Pasował idealnie na czas wiosny, a teraz nie traci na aktualności! Blisko przyrody uczymy się przecież o doświadczeniach życia. O jego zasadach.
Wzrastania. 
Rozkwitania. 
Owocowania.

Czym może być ten notes? Np. dziennikiem duchowym, szkicownikiem, wakacyjnym planerem. A nawet albumem na wakacyjne skarby! 
Można w nim zrobić wszystko - z jedną podpowiedzią: niech to, co będziesz w nim robić, służy Twojemu rozkwitaniu! A więc nie lubi on, gdy piszesz w nim listy typu „10 argumentów za tym, że jestem beznadziejna” albo „100 rzeczy, które mi w życiu nie wyszły”. Chyba że... Chyba że jest to niekonwencjonalny początek odnajdywania obszarów do pracy własnej! ;-) (Ale szczerze - takich list nie polecam!) 

Ja dziś sięgnęłam po nowy egzemplarz notesu przeznaczony na to LATO. Będzie mi towarzyszył w najbliższych tygodniach - szczególnie rano, kiedy będę nastawiać serce na cały dzień!

Notes ROZKWITAM dostępny w sklepie SK.

 

(2) Program formacyjny uBOGAcONA między niewiastami Starego Testamentu

Program formacyjny to bardzo konkretna propozycja kobiecej drogi między niewiastami Starego Testamentu, podczas której możemy odkrywać Boskie spojrzenie na kobiecość i na nasze życie. Odkrywamy też swoje korzenie, a przede wszystkim Jego Miłość! To dość długa droga, ale warta tego, by w nią wyruszyć! I co ważne, nie ma tu żadnego terminu ważności, żadnej nakazanej czy polecanej daty rozpoczęcia (ani zakończenia!). Można rozpocząć więc właśnie tego lata. Spotkanie z Ewą z rajskiego ogrodu gdzieś w parku czy lesie będzie na pewno owocne!

Każda z nas idzie w swoim własnym tempie. Albo... w naszym wspólnym rytmie, bo to jest materiał, który idealnie sprawdza się do pracy między niewiastami! Razem jest raźniej - zwłaszcza w chwilach zniechęcenia, zabiegania czy wtedy, gdy potrzeba umocnienia. Nie mówiąc już o owocach takich spotkań! W 2018 roku pewna grupa kobiet ma dodatkową motywację - Kalendarz Kobiety 2018 podpowiada nam bohaterkę na dany miesiąc. (Z tym, że w Kalendarzu mamy 12 niewiast, a w programie 25!)

W programie oprócz dwóch notesów i zestawu naklejek - można znaleźć materiały video, notatki graficzne i powitalny eBook :-)

Materiały do programu formacyjnego dostępne w sklepie SK.

(3) Niespodzianka... czyli propozycja książkowa! 

Janette Oke, „Miłość przychodzi łagodnie” + dalsze części!

Ta książka, a właściwie cała seria książek, to niespodzianka nie tylko dla Was! Najpierw była to niespodzianka dla mnie.

Otrzymałam ją wprost od wydawcy - czyli Wydawnictwa Arka - po naszym przemiłym i wzruszającym spotkaniu (o którym pisałam tutaj). Trafiła do mnie w idealnym momencie. Miałam przed sobą kilkanaście godzin jazdy samochodem (choć czytanie to wcale nie jest moja ulubiona czynność w drodze i wcale nie jestem fanką powieści). Zaczęłam od przyjrzenia się okładce i opisom na niej. To już była dobra zapowiedź: odniesienie do klimatu „Domku na prerii” (który lubię - to pewnie sentyment z dzieciństwa!), a także odkrycie, że na podstawie innej powieści Janette Oke został stworzony serial „Głos serca” (który też lubię!). A więc zaczęłam lekturę (której nie zaplanowałam wcześniej!;-) I zostałam od razu wciągnięta w inny świat. Śmiałam się, ekscytowałam i wzruszałam - czego świadkiem był siedzący obok mnie mąż. (Mniej więcej więc i on poznał książkę i fabułę - relacjonowałam mu najważniejsze momenty!). Skończyłam czytać jeszcze tego samego dnia, gdzieś między Villach a Wenecją, ciesząc się, że w bagażniku czekają kolejne dwa tomy! 

To książka napisana już dość dawno (w latach 70.) i przenosząca nas w jeszcze odleglejsze czasy (XIX w.), ale niesie ponadczasową wartość i mądrość. Czytałam ją w Tygodniu Między Niewiastami, poruszona ukazanymi tam relacjami między kobietami (podobnie porusza mnie ten motyw we wspomnianym wyżej serialu). Ale to nie jest główny wątek powieści. To przecież książka o miłości! A także o najróżniejszych doświadczeniach życia - stratach, nieszczęściach, koniecznościach, nadziejach... A także w piękny sposób o wierze! 

To są książki, o których miałabym wielką ochotę porozmawiać w gronie kobiet (tak, tak między niewiastami!), utrwalając ulubione sceny, przypominając sobie ważne słowa i dzieląc się tym, jak zwykła powieść może wpływać na moje życie, na budowane relacje, a nawet na modlitwę. Myślę, że to naprawdę dobra lektura na wakacje (i nie tylko!).

Książki można nabyć w księgarni Szaron, a także można wygrać w konkursie, który pojawi się niebawem na na moim profilu na Instagramie

Czytaj dalej...

Pracując nad odpoczynkiem

Odpoczywanie jest sztuką, niekiedy nawet ciężką pracą. Można się nieźle namęczyć, żeby dobrze odpocząć. Dobrze, czyli tak, by naprawdę oderwać się od trosk, zrzucić niesiony codziennie ciężar i zaleczyć odciski, ale nie wpaść w leniwe zapomnienie o życiu i o tym, co najważniejsze i by nie przekarmić się duchowym fast foodem. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i utrapieni jesteście, a ja was pokrzepię… (Mt 11, 28) - uwielbiam te słowa.  Skąd On wie, że tak bardzo są potrzebne?

Która z nas nie czuje się na początku lata utrudzona? Rokiem pracy, studiów, sesją, cotygodniowymi zobowiązaniami, spotkaniami, wypadkami, przypadkami, niespodziankami, osamotnieniem, opieką nad dziećmi i domem, tłumem klientów, ciągłym gonieniem, gryzieniem się w język, przyspieszaniem, łataniem dziur i łączeniem końca z drugim końcem albo ciągłą niepewnością, czy zmierzamy we właściwym kierunku. Powiedzieć sobie stop na raz, dwa, trzy na wakacje czy na tygodniowy urlop to wcale nie takie łatwe. Rozpędzony pojazd ma przecież dłuższą drogę hamowania i potrzebuje więcej czasu na schłodzenie. Żeby dobrze odpocząć i się wyłączyć, trzeba się natrudzić.

Cieszę się latem, ale też jak zawsze zaczynam zastanawiać się, jak je dobrze wykorzystać. Bo czy nie najprościej ten cenny czas między palcami przepuścić, dotknąć przez chwilę, musnąć, zapatrzeć się gdzieś w dal i nieroztropnie stracić? Znacie to? 

Są wielkie plany, tak, zazwyczaj są. Każda z nas je ma. Wielkie porządki w domu, może i w życiu. Nadgonienie, przyspieszenie z pracą, z lekturami, ze spotkaniami. Skończenie licencjatu/magisterki/doktoratu albo nauka do matury, choćby była za dwa lata. Zobaczenie jak najwięcej. I trochę niezdefiniowanego odpoczynku. Ale jak można w wirze tylu zadań naprawdę odpocząć? Jak można celebrować każdą ulotną, gorącą od słońca, chwilę – zachodu słońca, ustawienia kwiatów w wazonie, beztroskiej zabawy z dzieckiem, bujania się na huśtawce, spotkania z przyjaciółką, romantycznego spaceru z mężem – kiedy w głowie mam tylko to, co jeszcze do zrobienia? Żeby wypocząć, trzeba się wyłączyć, nawet zrezygnować z checklisty. Wyłączyć komputer, social media, telewizor i ten wewnętrzny głos przypominający ile jeszcze przede mną. Jestem przekonana, że dla nas kobiet jest to o wiele trudniejsze niż dla mężczyzn! (To jedna z tych umiejętności, których im bardzo zazdroszczę!:-)

Każda z nas ma na pewno swój ulubiony sposób na odpoczywanie, może już dawno zapomniany, jakby dziecinny, niestosowny do wieku i czasów. Bo może wcale nie lubimy zwiedzać dzikiej dżungli ani żeglować, ale wolimy ognisko na podwórku u babci albo czytanie książek na drzewie? Odpoczywając, warto zadbać o każdą sferę - duchową, psychiczną i fizyczną, byśmy całą sobą nabierały świeżego powietrza. Moje pomysły na odpoczynek to przede wszystkim czas dla siebie w ciszy i z najbliższymi wspólne odkrywanie świata, zbliżenie do Niego i trochę filmowo-książkowych spotkań.

Filmowo i książkowo

Szukam filmów trochę „lżejszych”, cieplejszych, nie za długich, ale też nie takich, które wypełnia wątpliwej jakości humor i fabuła, bo po takiej rozrywce czuję ogromny żal nad straconym czasem. Książki także – bez zbyt wielu przypisów, najlepiej te, które przeniosą na chwilę do innej rzeczywistości, ale będą też blisko mnie i moich spraw. Czasem przecież czytając o kimś innym, wydaje się, że czytamy o sobie samej. Tak jak czytając psalmy, często odnajduję takie słowa modlitwy, których sama nie umiałabym trafniej dobrać. Z filmów mogę polecić: Wielki Mike (to cudowna i prawdziwa historia przemiany - biednego chłopca i zamożnej kobiety, okraszona humorem i mądrościami), Kraina lodu/Zaczarowana/Księżniczka i żaba – Disneyowskie filmy, które bawią, wzruszają i dają do myślenia, Zakochana bez pamięci – film, który mocno zapadł mi w pamięć, o miłości i o tym, dlaczego trzeba tak bardzo dbać o swoje serce oraz Listy do Julii w pięknym włoskim klimacie.

Z książek polecam powieści R. P. Evansa, które cenię za to, że są dość proste, nawet przewidywalne, ale nie kłócą się z moimi wartościami. Autor czerpie także z motywów biblijnych i często powraca do tematów wierności, przysięgi, miłości i dojrzewania. Lubię także czasem sięgnąć po książki dla dzieci. Macie swoje ulubione? Ja uwielbiałam Emilkę ze Srebrnego Nowiu i Pippi Pończoszankę, a teraz wpadła mi w ręce książka o najmniejszym słoniu świata, którą w wolnych chwilach doczytuję, przygotowując się do wspólnych lektur z dziećmi za jakiś czas. (Na razie jesteśmy na etapie rymowanych wierszy.) Z powieści warte przeczytania są także książki Francine Rivers z serii Rodowód łaski: Tamar i Rachab. A obecnie czytam, i też polecam, „Kiedy kobieta ufa Bogu, dzieją się cuda” (Sheila Walsh), która pozwala mi razem z autorką rozważać Jego obecność w historii mojego życia i w historiach wielu postaci biblijnych, mierząc jednocześnie głębokość (albo i wąskość) naszego zaufania.

Z Nim

Wypoczynek od Boga? Lepiej z Nim! Urlop i wakacje to szansa na bliższe spotkanie z Nim, na dokładniejsze wsłuchiwanie się w Jego Słowo, na dłuższą modlitwę, na rozmowę z Nim o tym, co dzieje się między nami, co nas czeka, co się wydarzyło. W wakacje jest między czym wybierać, jeśli chodzi o rekolekcje i pielgrzymki (nam się chyba uda nawet pielgrzymować jakiś etap z warszawską pielgrzymką akademicką:-) Ale nie zawsze jest to osiągalne – bo urlop za krótki, bo nie ma już miejsc, bo za daleko, bo nie ma z kim dzieci zostawić… I wielokrotnie albo jest bardzo trudno, albo mamy dobre usprawiedliwienia, by jeszcze nie teraz, jeszcze nie w tym roku być tam. Jest jednak jeszcze inna możliwość osobistego spotkania z Nim w formie dnia skupienia. Można przecież samodzielnie to spotkanie zaaranżować!Wystarczy wygospodarować sobie jeden wolny dzień, by wybrać się do kościoła na adorację, lekturę Pisma i duchowych przewodników, na modlitwę, rozważanie tajemnic różańcowych, spowiedź, Eucharystię i wszystko inne, co może być nam pomocne, by się zbliżyć do Niego, by się wyciszyć i móc lepiej wsłuchać w Jego Serce. Owoce są naprawdę tego warte. A może po prostu warto odpocząć przy Nim? Zgodnie z piosenką:

nic nie musisz mówić nic
odpocznij we Mnie, czuj się bezpiecznie
 
pozwól kochać się
Miłość pragnie ciebie
 

Inne wypoczynkowe pomysły

Odpoczynkiem dla mnie stało się ostatnio ozdabianie albumów i robienie kartek, a także spacerowanie. I muszę się przyznać, że choć bardzo lubię łono natury, góry i jeziora, a także sady, w których praca jest dla mnie przede wszystkim odpoczynkiem każdego niemal roku, to uwielbiam zwiedzanie miast, podziwianie ich architektury, wyszukiwanie wąskich, ukrytych uliczek, które kryją swoje tajemnice. 

Uczę się odpoczywać każdego dnia. Bo chyba nie chodzi o to, by raz w roku wypocząć, zregenerować siły tak, by starczyło - choćby ledwie - do następnego lata. Sztuka odpoczywania to sztuka codzienności, łapania oddechu mimo zgiełku, dystansowania się od spraw, które przytłaczają. A lato to dobry czas, by się tego uczyć. I kontynuować cały czas. 

A Wy jak odpoczywacie? Możecie polecić jakąś książkę, dobry film, piękne miejsce w Polsce, o który nie piszą w przewodnikach, a które warto odwiedzić, kawiarnię, w której można wypić najlepszą na świecie kawę albo nacieszyć się bajkowym klimatem, restaurację, gdzie można poczuć smak, a może macie pomysł na taki zwykły urlopowy dzień?

Chętnie nagrodzę Wasze najlepsze pomysły dodane w komentarzach do 23.07.2014: torbą Keep calm you are a daughter of the King,  książką o kobiecej przyjaźni i powieścią F. Rivers Tamar.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS