Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (Rz 8, 31b)

Kobieta - created by God

Krzyczące ze szklanego ekranu feministki mają dość klarowną, choć zupełnie rozmytą, wizję kobiety: mamy być, kim tylko chcemy, ale Broń Boże, nie wybierając życia zgodnego z naszą kobiecą naturą i wiarą. Tymczasem nowy feminizm odważnie podpowiada: stań się tym, kim zostałaś stworzona, Dzielna Niewiasto.

Czym jest kobiecość? Często słyszę to pytanie albo sama je sobie zadaję, a odpowiedź, przychodząca mi wtedy do głowy, zmienia się razem ze mną, z odbiorcą i z kontekstem rozmowy. Kobiecości nie można szczelnie zamknąć w słowach, nie można ograniczyć jej wielowymiarowości, bo łatwo wówczas stracić z oczu jej głębię. Ale w medialnym szumie docierają do mnie też odpowiedzi całkiem niezgodne z tym, co czuję i poznaję, a głosy te uparcie powtarzane, osiadają w wielu kobiecych sercach i sieją niepewność co do tego kim naprawdę jesteśmy.

Jedna propozycja zdefiniowania kobiecości jest na przykład taka: kobieta to biologicznie rodzaj żeński człowieka. Ale kobiecość nie jest tylko kwestią fizyczności, bo człowiek jest jednością – kobiece ciało nie jest oderwane od kobiecego serca. Jesteśmy w całości kobiece, a ciało, wplecione w naszą tożsamość, pozwala nam odkrywać zarówno własne ograniczenia jak i siłę. Nasze ciało jest przeduchowione. Inna z medialnych odpowiedzi brzmi: kobiecość jest wytworem kultury, wzorcem norm narzuconym przez społeczeństwo w postaci ról i wymagań. Ale to nie kultura tworzy kobietę, choć oczywiście ma wpływ na nasz sposób ubioru czy język. Nie stajemy się kobietami w jakimś momencie życia, nie jest to kwestia własnego czy cudzego wyboru, nie rodzimy się jako bezpłciowe czyste białe kartki, które można zapisać dowolnie. A jeśli już miałybyśmy być białymi kartkami, to wszystko, co na nich zostanie zapisane, nie niszczy tej bieli, ani tej faktury. Kobiecość jest niezniszczalna, choć w ciągu całego życia dojrzewa w nas, rozkwita, wypełnia się. Stałyśmy się kobietami w jednym momencie – wtedy, gdy zaistniałyśmy. A że jesteśmy nieśmiertelne, kobiecości nigdy nie stracimy. (Warto więc ją pokochać, naprawdę!)

Tymczasem recepta, jaką próbuje się nam dziś przepisać na dylemat kobiecości, brzmi: rozerwij kajdany, nie pozwól, by ograniczała cię biologia, społeczne role czy mężczyźni, tylko bądź tym, kim chcesz być! We mnie zaś rodzi się pragnienie nie tyle bycia tym, kim chcę, ale tym, kim naprawdę jestem. A o tym, kim jestem, lepiej niż ja sama, wie Ten, Który mnie zapragnął, stworzył i ukochał miłością doskonałą jeszcze zanim pokochali mnie rodzice. Tak, kobiecość jest pomysłem samego Boga i można by dodać: wszelkie prawa zastrzeżone, created by God, made in the Garden of Eden.

Kobieta stworzona przez Boga, przez Niego określona i powołana do pewnych zadań to niemal czerwona płachta na mainstreamowe feministki. My nie chcemy być poddane, nie chcemy rodzić, ani być zamknięte w domu, nie chcemy opresyjnej katolickiej nauki - wprost lub nie wprost słyszymy to przecież nieraz. A tymczasem nauka Kościoła daleka jest od wyznaczenia kobiecie sztywnego gorsetu i wskazywanie jednej, prostej drogi, której powinna się trzymać. Nosimy w sobie całe bogactwo możliwości i darów wpisanych w naszą naturę. Kobieta niejedno ma imię.

W tak przedziwnych czasach nowe spojrzenie na kobietę, uwzględniające jej piękno, godność i pochodzenie, jest niezwykle potrzebne zarówno mężczyznom jak i nam kobietom. W 1995 r. w encyklice Evangelium Vitae Jan Paweł II wezwał do rozpowszechniania „nowego feminizmu”, który rozpoznaje prawdziwy geniusz kobiety i pomaga mu zaistnieć w świecie. Choć, prawdę mówiąc, inicjatorem takiego feminizmu nie jest Papież, ale sam Bóg, szczególnie w osobie Jezusa Chrystusa (odsyłam do Ewangelii, tej Dobrej Nowiny o kobiecie i dla kobiet!). Nowy feminizm podobnie jak każda inna odmiana feminizmu pragnie walczyć o prawdziwą równość płci w społeczeństwie i życiu publicznym. Jednocześnie wzywa do afirmacji kobiecej natury (stworzonej przecież tak cudownie!), nie chcąc w nią ingerować ani jej zmieniać, ale pragnąc pomagać każdej kobiecie w rozpoznaniu jej własnego powołania (po pierwsze do Miłości!) oraz niepowtarzalnej roli, jaką ma do spełnienia w świecie u boku mężczyzny.

Mogę z radością powiedzieć: jestem kobietą, katoliczką i nową feministką. Wiem, skąd pochodzi moja wartość, i wiem, Kogo mogę pytać o to, kim naprawdę jestem i co znaczy moja kobiecość.

Tekst ukazał się w czasopiśmie TRYBY (nr marzec 2014)

Czytaj dalej...

Byśmy nie szukały drogi na skróty - o św. Teresie od Jezusa

Św. Teresa od Jezusa wymyka się przewidywalności życiorysów świętych kobiet. Jej życie było niezwykłe. Ona sama była barwna, charyzmatyczna, emocjonalna, a przy tym – jak podają biografie – także bardzo piękna. Była kobietą, która w czasach pełnych uprzedzeń wobec kobiecości pokazała, że nie tylko mężczyzna zdolny jest do rzeczy wielkich i do bycia narzędziem w dłoniach Boga. Była silna, konsekwentna, odważna, a przy tym troskliwa i romantyczna. Prawdziwie dzielna niewiasta.

Żyła w latach 1515-1582. Urodziła się i wychowała w dużej, hiszpańskiej rodzinie w Avili. W dzieciństwie zaczytywała się w biografiach świętych, marząc, by oddać życie za wiarę, ale już w młodości ten zapał nieco osłabł. Sięgała po powieści rycerskie i marzyła o romantycznej miłości, ale w końcu za swojego Oblubieńca wybrała Jezusa. Mając 20 lat, wstąpiła do Karmelu w Avili. W klasztorze zaczęła chorować tak poważnie, że na pewien czas musiała wrócić do domu. W czasie tych trudnych doświadczeń zaczęła pogłębiać życie wewnętrzne. Po 18 latach spędzonych w klasztorze, które potem uznała za czas swojej letniości i przeciętności, podjęła się ogromnego, niewyobrażalnego zadania: wprowadzenia zmian w sposobie życia sióstr, kładąc nacisk na ich życie wewnętrzne i odcięcie od świata. Karmel w jej czasach był bardzo otwarty, siostry przyjmowały gości i traciły wiele czasu na błahostkach. Te zmiany, na tle trudnych dla Kościoła czasów reformacji, kiedy zagrożona była jedność i Tradycja, miały być powrotem do pierwszego ideału ascezy i modlitwy, miały być znakiem oddania się Kościołowi i służby dla niego. 

Ile razy my mamy takie szalone pomysły? Oj, często, prawda? A jak często udaje się je zrealizować? Piękne, mocne słowa św. Teresy w tej kwestii dotyczą nie tylko jej drogi. Mówią o nas. „Nie umiemy się zdobywać na ważne postanowienia, zawsze pełni tysięcznych strachów i względów ludzkich; to one, Boże mój, nie pozwalają, by działały się w nas cuda i moc Twoja.”

Wspaniałe zamiary Teresy nie były łatwe do zrealizowania. Gruntowne zmiany wprowadzane przez kobietę?... To nie mieściło się w głowach ówczesnych ludzi. Jej teksty badała Inkwizycja, a grono niezadowolonych z prowadzonych reform utrudniało jej misję i obrzucało oszczerstwami. Mówiono nawet, że działa wbrew naturze, ośmielając się pouczać mężczyzn. A Teresie nie tylko zamarzyło się zmienić życie klasztorne sióstr. Pomyślała, że także braciom wyjdzie to na dobre. Gdy spotkała młodego karmelitę o. Jana (św. Jana od Krzyża) odnalazła w nim wsparcie. Założyła kilkanaście klasztorów, była inicjatorką reform w Karmelu oraz założycielką karmelitanek a pośrednio także karmelitów bosych.

Aktywne życie świętej było połączone z bogatym życiem wewnętrznym. Teresa doświadczała ekstatycznych wizji (o których przypomina nam Bernini swoją piękną rzeźbą znaną z zajęć szkolnych:-) To one dodawały jej sił do pracy i przezwyciężenia przeciwności. Święta wprowadziła nowy sposób modlitwy, który nie składał się ze szczegółowych instrukcji. Mówiła przede wszystkim o byciu z Bogiem, zachęcając do większej miłości. Mówiła, że modli się lepiej ten, kto bardziej miłuje. Modlitwa nie polega bowiem na wzniosłych rozmyślaniach czy leżeniu krzyżem, ale na wielkiej miłości i przyjacielskiej relacji. „Modlitwa bowiem wewnętrzna jest to, zdaniem moim, poufne i przyjacielskie z Bogiem obcowanie i wylana, po wiele razy powtarzana rozmowa z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje.” 

Tak wybitna, silna osobowość, której zależało na modlitwie i życiu wewnętrznym, była jednak bardzo świadoma wszystkich spraw przyziemnych. Nie chciała, by siostry chodziły trzy metry nad ziemią. One miały oddać się służbie Bogu w swojej codzienności. A to zadanie przecież jest i całkowicie nasze. Dzisiaj. „I w kuchni także, wśród garnków i rondli, Pan jest z wami.” Z nami - w naszej drodze do pracy, w naszym krzątaniu się przy kolacji, prasowaniu, karmieniu dzieci, w naszym pieczeniu ciasta, pakowaniu kanapek, pracach, co do których już brakuje sił i tych chwilach drobnych przyjemności. 

W swoich listach i w poezjach Teresa ukazuje swoją wrażliwość i swoje kobiece serce. Pragnie kochać i być kochaną, chce przynależeć do swojego Oblubieńca. Czyż nie pisze jak zakochana młoda mężatka? :-)

I już nie żądam szczęścia innego
Nad tej miłości zdrój,
I jestem odtąd wszystka dla Niego,
A On jest wszystek mój.

Jakiś czas temu powstał serial o św. Teresie. To dość długa ekranizacja, ale przecież jej życie było długie i pełne akcji. Ja właśnie rozpoczynam seans. Polecam także pisma św. Teresy - są pisane pięknym, ale niezawiłym językiem. A dały jej one... doktorat! Tak, św. Teresa jest doktorem Kościoła. Zasłużyła!

Św. Tereso od Jezusa, która podjęłaś się ogromnego zadania reform, pragnąc nie życia prostszego i przyjemniejszego, ale cichszego i bardziej oddanego Bogu, módl się za nami, byśmy nie szukały drogi na skróty, ale tej, która prowadzi do celu - na szczyt, do Nieba.

Wspomnienie liturgiczne: 15 października

 

 
Czytaj dalej...

Geniusz kobiety wg Ady

Geniusz kobiety to dla mnie niezwykły rodzaj patrzenia na świat i sposobu działania. Wiemy (dzięki filozofom i psychologom), że świat poznawalny przez nas nie jest światem obiektywnym. Zawsze nakładamy na niego swoje ramy, co sprawia, że wygląda on inaczej w oczach różnych ludzi. Sposób widzenia przez kobietę z jednej strony warunkowany jest przez jej możliwości biologiczne (na przykład szersza i bardziej rozproszona uwaga), a z drugiej przez specyficzne spojrzenie na drugiego człowieka (okazuje się, że kobiety empatyzują nawet z cierpiącymi złoczyńcami, w przeciwieństwie do mężczyzn). Dzięki możliwościom uwagowym zauważają one więcej elementów z otoczenia, łączą ze sobą odległe fakty, czy też wykonują kilka działań jednocześnie. Dzięki swojemu spojrzeniu na drugiego człowieka, potrafią wczuć się w jego położenie i starają się przełożyć te uczucia na działanie (co uwidacznia się u nich w preferowaniu etyki troski, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy wolą etykę sprawiedliwości).

Wydaje mi się również, że kobiety szczególnie starają się przełożyć na praktykę życia wiedzę, którą zdobywają – choćby to była logika formalna. Nawet w abstrakcjach dostrzegają związek z rzeczywistością, co sprawia, że potrafią na co dzień żyć tym, o czym myślą.

Działaniu kobiet przyświeca troska o innych i dostrzeganie różnorakich konsekwencji danego czynu bądź jego zaniechania. Nawet jeśli te działania wykonywane są jednocześnie (co u kobiet do rzadkości nie należy), wykonywane są ze starannością i dokładnością. Ta jednoczesność nie dotyczy jedynie czynności wykonywanych w danym odcinku czasu – chodzi również o łączenie różnorodnych ról społecznych. Czasem kobieta wydaje się przechodzić kilka metamorfoz w ciągu dnia – do wczesnego popołudnia jest wzorowym pracodawcą lub pracownikiem, a potem, w domu - troskliwą żoną i mamą piekącą ciasteczka, czytającą dzieciom książki i spędzającą czas na rozmowach (i nie tylko;)) z mężem. Wiele oblicz – jedna kobieta.

To wszystko wiele, a jednocześnie nic wobec ogromu wspaniałości jakie w kobiecie się kryją. Niewątpliwie w kobietach (wszystkich i każdej z osobna) drzemie niesamowity potencjał. Każda ma zarówno rodzaj geniuszu charakteryzujący wszystkie kobiety, jak i geniusz swój własny – czasem niedostrzegalny, czasem bagatelizowany, ale zawsze taki, który gdy wyjdzie na światło dzienne – rozpromienia rzeczywistość. Trzeba go tylko odszukać, rozwijać i pielęgnować aż rozkwitnie, a wraz z geniuszem – sama kobieta.

Adrianna Smurzyńska

Zdj. josemanuelerre / Foter.com / CC BY-ND

Czytaj dalej...

Czym jest geniusz kobiety? Po kobiecemu

Czym jest dla mnie geniusz kobiety? - piękne odpowiedzi pięknych kobiet

Przeglądając rozmaite martyrologia i żywoty świętych, można dojść do wniosku, że prym wiodą w nich postaci dziewic oraz kobiet konsekrowanych. Czyżby droga powołania, jaką jest małżeństwo nie prowadziła do świętości i nie odzwierciedlała w pełni niezaprzeczalnego geniuszu kobiety. Powyższe stwierdzenie może budzić bunt i niezrozumienie u wielu dzielnych niewiast, jako że każda nosi w sobie cząstkę wielkiej tajemnicy, którą zaszczepił w nich sam Stwórca, powołując je tym samym do uczestnictwa w Jego zbawczym planie i do wzrastania w świętości. Aby właściwie i jednoznacznie odczytać ten doskonały zamysł dotyczący misji kobiety w życiu rodzinnym, społecznym, a nawet politycznym, potrzeba otwartości serca i światłego, krytycznego umysłu. Gdyż tylko stanięcie w prawdzie przed samym sobą pozwala na odkrycie prawdziwego celu swojego powołania jako kobiety oraz na rozwinięcie tych wszystkich przymiotów, które definiują kobiecość. O tym, czym owa kobiecość jest, nie trzeba w moim odczuciu dużo mówić. Na ten temat powstały już niezliczone ilości rozważań tudzież publikacji. Myślę, że ważniejsze jest, by uświadomić sobie sam fakt odgrywania przez kobiety tak znaczącej roli na niemalże wszystkich płaszczyznach życia, a co za tym idzie przejęcia odpowiedzialności w powierzonych im dziedzinach. W pełnieniu tak doniosłych funkcji pomaga coś, co Jan Paweł II w swoim Liście do kobiet nazwał geniuszem kobiety. Dla mnie jest to szczególny nadprzyrodzony dar właściwy tylko kobietom. Uwidacznia się zwłaszcza w różnicach w postrzeganiu świata przez przedstawicieli płci męskiej i żeńskiej. Kobieta w sposób charakterystyczny tylko dla niej potrafi odbierać i interpretować pewne przekazy. Któż tak jak ona dogłębnie wzruszy się losem najsłabszych, zachwyci pięknem ulotnych zjawisk, wreszcie pokaże dziecku świat pełen dobroci i miłości? Właśnie ta wyjątkowość pozwala określić tę na pozór kruchą i bezbronną istotę mianem genialnej. Oby wszystkie panie o tym cennym przymiocie pamiętały i wnosiły potężny wkład w rozwój zarówno własnych rodzin, jak i ludzkości. (Anna)

Geniusz kobiety to świątynia, w której dochodzi do cudu poczęcia, a równocześnie do dojrzewania i kształtowania się małego człowieka, to sposób w jaki dajemy życie, a który został doceniony przez Boga - który wybrał kobietę na Matkę Swojego Syna. Geniuszem kobiety jest bezgraniczna miłość do swoich dzieci oraz siła, jaką w sobie odnajdujemy w potrzebie (w największej gorączce mamy siły, by wstać i zająć się dzieckiem, domem, ugotować obiad dla rodziny, podczas gdy większość mężczyzn „umiera” przy katarze ;-) (Natalia) 

Czym jest dla mnie geniusz kobiety? To codzienne wstawanie z myślą, że jestem królewną. Sam Bóg Ojciec mnie taką stworzył i sama ja mam za zadanie dbać o Jego dobre imię, tu na ziemi, swoją postawą. To uczucie wyjątkowości, pragnienie bycia jak „wiosna w zimowy poranek”, dająca nadzieję. Silna, ale nie siłaczka koronująca się mianem „wszystko zrobię sama”. Powierzająca swoje życie Jezusowi, ufna wobec Jego dróg i spełniona w bezpieczeństwie, jakie daje Jego oparcie.  I jeszcze to, że sama siebie się muszę/chcę uczyć, poznawać. Taka jestem, o! ;) Muszę, bo to prowadzi mnie do samopoznania i akceptacji. A chcę, bo pragnę się akceptować i rozumieć.  Boże, dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie! (Roksana) 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS