Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał (Ps 37, 5)

Między niewiastami Starego Testamentu (1) Ewa | + planer na styczeń!

Droga Ewo!

Nie mogło Ciebie zabraknąć. Nawet mogę powiedzieć więcej - nikt inny nie mógł pojawić się na początku tegorocznych spotkań z kobietami Starego Testamentu, jak właśnie Ty! Ukazujesz nam piękno Początku i Źródła. Przypominasz, że przyczyna naszego życia nie ma żadnego wytłumaczenia dla ludzkiej logiki, bo Miłość ją przekracza! W Twoim blasku  - jako Córki Króla i w Twoim upadku - jesteś bliska wielu z nas. Może my kobiety rozumiemy Ciebie najlepiej, właśnie w tym rozdarciu. Próbuję od wielu lat zrozumieć dlaczego. Dlaczego tak było u Ciebie i dlaczego tak dzieje się też u nas.

Czy myślałaś o sobie Córka króla - jak to dziś głosimy? Jestem tego bardzo ciekawa! Czy usłyszałaś od Stwórcy, że jesteś bardzo dobra i bardzo piękna? Bo wiem, że On tak właśnie powiedział (zob. Rdz 1, 31). Powtarzają to do dziś ludzie w niemal wszystkich językach, w różnych zakątkach świata. My wiemy. Ty musiałaś mieć namacalne dowody i bliskość Tego, który to potwierdzał. Czy można chcieć więcej pewności? Wyobrażam sobie, jak przeglądasz się z zachwytem w tafli wody albo w oczach Adama, jak ozdabiasz swoje włosy kwiatami, może głęboko przejęta swoim wielkim zadaniem w świecie – niesienia tego dobra-piękna dalej. A może nawet za bardzo o tym nie myślisz, nie uwznioślasz tego, co jest i tak już wzniosłe, tylko po prostu - jesteś. Wiesz, że nic nie dodaje ani nie ujmuje Ci wartości. Jesteś kim jesteś. Jesteś, kim On chciał, byś była. Czy to nie jest wystarczające?... Podejrzewam, że nie masz pokusy porównywania się, czujesz się jedyna, wyjątkowa. Bo i przecież taka jesteś, taką Cię poznajemy. Nieważne, czy byliby wokół inni ludzie, inne piękne kobiety, Ty jesteś jedyną Ewą. Jedyną taką Ewą. Masz potwierdzenie. Roześmiane oczy Adama, Boskie spojrzenie i może nawet jeszcze pamięć o Jego dotyku. Jesteś kochana. Twoje życie ma cel i sens. Wiesz, że nie żyjesz dla siebie. Wszystko jest takie jasne i proste. Ale… no właśnie: ale. Pewność można zaniedbać, można przestać ją pielęgnować.

Zapominasz. Rozmowa z wężem zmienia wszystko. Zasiewa wątpliwość. A może jednak nie jesteś taka piękna? A może jednak czegoś Ci brakuje? Może mogłabyś być jeszcze piękniejsza, mądrzejsza, może mąż kochałby Cię mocniej, może stałabyś się lepszą - udoskonaloną własną mocą - wersją siebie? Może mogłabyś mieć więcej?

Zasugerowałaś się więc spojrzeniem kogoś obcego. Cudzym głosem. Jestem pewna, że w głębi serca wiesz, kim jesteś, ale przestałaś „to” czuć. Gorszy dzień albo dni. I stało się… Słowa kogoś, kogo nie znasz, stają się kluczowe. Może on ma rację, może z oddali widzi się więcej? Spojrzenie węża staje się bardziej znaczące od spojrzenia Boga - i to spojrzenie kogoś, z kim nie masz relacji, kogoś, kto nie ma do Ciebie dostępu, kogoś, komu nie można przecież zaufać w takiej sprawie! Zerwanie owocu to nie tylko złamanie zasady, którą Bóg postawił z Miłości, ale też wyraz zapomnienia o tym, czyje słowo jest prawdziwe i kto ma rację na Twój temat. Zapominasz może, że to nie pełne zachwytu spojrzenie Adama i pełen przebiegłości wzrok węża mówią prawdę. Zapominasz, że Adam spał, Adama jeszcze nie było, kiedy Pan był z Tobą. To z Nim pierwszym jesteś w relacji, to ta relacja Cię określała. Gubisz się i zamiast wyciągnąć rękę w stronę męża albo w stronę Boga, zamiast szukać pomocy – chwytasz za jabłko – obietnicę czegoś więcej. Bycia kimś, kim wcale nie jesteś i kim nigdy nie miałaś być. Obietnicę - by być kimś, kogo wymarzył sobie ktoś obcy.

Ale to nie jest koniec. Bo po tym fatalnym błędzie zdarzy się coś, czego nadal ludzka logika nie ogarnie. Jego ratunek. Jego miłość. Jego przyjście, które jest kolejnym potwierdzeniem KIM naprawdę jesteś w Jego oczach. 

 

*** 

uBOGAcONA historią Ewy

„Ewa jest mi kobietą bardzo bliską z wielu powodów. Jeszcze do niedawna trudno mi było odnaleźć w sobie świadomość, że jestem koroną Bożego stworzenia, kimś szczególnie przez Niego wybranym i stworzonym z miłości. Nie umiałam dostrzec w sobie tego piękna, którym może zachwycić się Adam.

Dzięki Jego łasce i pomocy zbudowałam swoją wartość i odczytałam w sercu Jego piękne obietnice. Wkrótce będę żoną, a jeśli Bóg zechce - również matką. On nie powiedział Ewie, że będzie to łatwe powołanie. Jestem jednak przekonana, że podczas jego realizacji Bóg nigdy mnie nie zostawi.  Będzie walczył o mnie nawet wtedy, kiedy zerwę z Nim więź z powodu moich grzechów. Da mi okrycie ze skór - zapewnienie o swojej miłości.”

Renata 

 

***

Krótkie komentarze do historii Ewy i Adama 

 ***

FB LIVE o Ewie

10.01 zapraszam na fb live! Właśnie o Ewie! 

Grupa dla użytkowniczek Kalendarza Kobiety 2018 - uBOGAcONE

 ***

Niespodzianka!

Planery do pobrania.

Do pobrania planer na styczeń 2018! Planery na 2018 rok są udostępniane na grupie, a także od lutego będą wysyłane przez newsletter Serce Kobiety do osób zapisanych na listę! :-) (Zapisy na stronie głównej!) 

 

***

I z uśmiechem... :-) 

A któż to przegląda Kalendarz Kobiety 2018? Czyż nie nasza Ewa, ta Pierwsza? Córka Króla?

Ewie na pewno spodobałby się Kalendarz Kobiety 2018: piękny, pachnący lawendą (niemalże), dobry do zdobycia wiedzy...  a co najważniejsze, taki, który pomaga FORMOWAĆ kobiece serce. Rozpoznawać pragnienia, dokonywać wyboru, zmieniać myślenie i oczyszczać spojrzenie. Ewa więc dumnie zaprasza na drogę z kobietami Starego Testamentu, od których będziemy się uczyć w 2018 roku. Uczyć tego, co znaczy uBOGAcONA i jak być dzielną niewiastą w codzienności 

Kalendarz Kobiety 2018: Kobiety Starego Testamentu - więcej na www.sklep.sercekobiety.pl 

Czytaj dalej...

Jak korzystać z Kalendarza Kobiety 2018? | Czyli Inspiracje (1)

Nowy rok, nowe cele, nowe wyzwania i nowy Kalendarz! Zaczynam już wielkie odliczanie do tej chwili, kiedy będzie w użyciu. Codziennym. Nie tyle do zdjęć, ale do prawdziwego zapisywania. Mam wiele nadziei i pragnień związanych z tym 2018 rokiem. Mam nadzieję, że Wy również! :-)

W tym roku w Kalendarzu Kobiety pojawiły się nowości, m.in. małe naklejki, strony do kolorowania, odświeżone planery i naturalnie, pojawiają się pytania: jak ich użyć? Ja mam masę pomysłów. Wy też macie ich dużo - co widać na naszej facebookowej grupie. Miałam też jakiś zamysł w takim ich ułożeniu, ale ostateczne i praktyczne zastosowanie tych wszystkich możliwości leży po stronie każdej z nas, która z nich korzysta. I nawet o tym warto sobie przypomnieć na sam początek. O tym, że nie ma gotowych rozwiązań. Nie ma też uniwersalnych propozycji. I o tym, że nie chodzi o drogę na skróty, która omijałaby odkrywanie naszej drogi. Tak naprawdę kreatywność to droga poszukiwania tego, co nam pomaga. Ważna i pomocna droga. Nasza droga, która ma nas prowadzić ku temu, co dla nas najważniejsze. Czyli ku Bogu, a wraz z tym celem - ma nam pomagać kształtować siebie, skupiać myśli na tym, co Boże. Forma i efekt artystyczny nie są więc najważniejsze, choć i one mogą przynosić satysfakcję i dawać radość. Jednak dobrze jest nie skupiać się na nich za-bardzo. No, chyba że myślimy o tworzeniu dzieła sztuki i wystawieniu go kiedyś w galerii! ;-)

Choć, mówiąc już całkiem poważnie, jest jeszcze większe dzieło, które kształtujemy (właśnie i tą kreatywną drogą!) - dzieło, którym jesteśmy my same! Piękno Dzieło Boże! 

A więc do pracy, Córki Ojca Niebieskiego! Odwagi! 

Na sam początek podpowiadam, jak można zapełnić strony otwierające każdy miesiąc - strony popularnie nazywane kolorowankami, obok których pojawia się cytat z Pisma Świętego. Mam nadzieję, że znajdziecie tu wskazówkę dla siebie - pomocną do pracy z Kalendarzem Kobiety lub do innej kreatywnej - ale też duchowej - aktywności. Przewodnik do pobrania poniżej (nad notką o autorce wpisu).

_____

Dalsze części przewodnika będą udostępnione w najbliższych dniach dla użytkowniczek Kalendarza Kobiety 2018 na naszej facebookowej grupie. 

Czytaj dalej...

Cały rok... z nimi! Czyli wspomnienia między niewiastami Nowego Testamentu (cz. 1)

Kiedy rozpoczynał się rok 2017 - droga z kobietami Nowego Testamentu wydawała mi się bardzo długa, a jej koniec był jakby całkowicie poza moim horyzontem. Końca nie było widać! Dziś wydaje mi się, że była to tylko chwila, choć oczywiście tak nie jest! Przeglądanie materiałów z ostatnich 12 miesięcy dobrze mi to ukazuje. Dla mnie i dla wielu kobiet, które korzystały z programu #jawJEGOoczach, Kalendarza Kobiety 2017 czy z NoTesu Kobiety - to był czas pracy a także spotkań między niewiastami Nowego Testamentu. Czas odkrywania siebie w nich i zbliżania się dzięki temu do Jezusa. Robiłyśmy małe kroki w Jego stronę, które okazywały się niekiedy bardzo trudne, czasem - z naszej perspektywy - za małe, by do Niego dojść, ale bardzo często - to one zmieniały niemal wszystko. A właściwie nie one, nawet nie my, tylko On! Czuję dziś ogromną wdzięczność za ten rok! Tak wielką, że mam ochotę tańczyć i śpiewać! ;-) Ale chyba lepiej będzie na spokojnie podzielić się z Wami tym czasem.

Na zakończenie więc (choć to wcale nie znaczy, że rozdział kobiety Nowego Testamentu zostaje zamknięty!) przywołuję nasze bohaterki wraz z krótkimi wypowiedziami kobiet, które dzieliły się swoimi poruszeniami na naszej grupie lub w Kalendarzu. Ten wpis przygotowuję ze szczególną dedykacją dla tych z Was, które były razem ze mną na tej drodze, a także dla tych z Was, które może trafiły na Serce Kobiety niedawno i nie były z nami. Może to będzie zachęta, by wyruszyć w taką podróż? (Zaproszenie jest ciągle aktualne! Wystarczy nabyć NoTes Kobiety lub po prostu - od razu! - otworzyć Pismo Święte) A może będzie to też dla Was umocnienie na Nowy Rok - który będzie tym razem w Sercu Kobiety przebiegał pod hasłem: Kobiety Starego Testamentu (zgodnie z rytmem Kalendarza Kobiety 2018)

A więc zdjęciowe i linkowe wspomnienia! Część 1. Druga - już za kilka dni.

(1) Samarytanka

 

„Dziękuję, że pozwoliłaś Bogu do tego momentu Cię poprowadzić... A Tobie Panie, za to, że TRZEBA BYŁO Ci przejść przez Samarię. Za każde TRZEBA i za każdą Samarię mojego życia, za każde spotkanie przy studni. Odkrycie prawdy o sobie pod Twoim okiem wyzwala i zdziera zasłonę, która Ciebie przysłania.” Beata (wypowiedź na grupie)

Więcej o Samarytance

 

(2) Kobieta cierpiąca na krwotok

„Dla Niego mojego problemy są ważne. Właśnie dzięki historii o kobiecie cierpiącej na krwotok wiem, że Jezusa nic ode mnie nie odstraszy. Nieważne, jak bardzo zbłądzę, w jak wielkie bagno wciągnie mnie świat, On tam ze mną jest, weźmie mnie na bok, nie patrząc na potępiający wzrok ludzi, i wysłucha, i da ukojenie.” Klaudia (wypowiedź do Kalendarza Kobiety 2017)

Więcej o kobiecie cierpiącej na krwotok  

 

(3) Córka Jaira 

 

 

„Jego słowa: dziewczynko, mówię ci, wstań! potrafią uśmierzyć każdy mój ból, smutek, rozpacz. Dzięki Niemu wstaję - już nie jako mała, bezbronna dziewczynka, ale piękna, dzielna i wartościowa kobieta - czerpiąca siłę z Jego obecności.” Agnieszka (wypowiedź do NoTesu Kobiety)

Więcej o córce Jaira

 

(4) Ta, która bardzo umiłowała 

„Dziękuję Panu za taką niezwykłą tęsknotę serca, nieporównywalne z niczym pragnienie Jego miłości, które pokona wszystkie przeszkody i bariery - te we mnie i te zewnętrzne. Kobieta wychodzi z tego spotkania przemieniona, bo spojrzenie Jezusa zawsze jest pełne miłości. Ona wierzyła cały czas, że nie ma takiej rzeczy, której Chrystus nie mógłby wybaczyć.” Renata (wypowiedź do NoTesu Kobiety)

Więcej o Tej, która bardzo umiłowała

 

(5) Kananejka

 

„Odkryłam, że nawet jeśli Bóg nie odpowiada na moje modlitwy, to nie oznacza, że ich nie słyszy. Bóg widzi więcej niż człowiek i pewne rzeczy mogą się wydarzyć dopiero po jakimś czasie.  Kananejka uczy mnie wiary, takiej głębokiej i wytrwałej, a także pokory. Uczy, że trzeba cały czas walczyć o to, co się kocha, uczy, aby się nie poddawać.  Bóg czeka na naszą pokorę, poddaje nas próbom, aby sprawdzić, czy będziemy Mu wierni. Kananejka uczy mnie również trwania cały czas przy Bogu, pomimo przeciwności, przeszkód.” Diana (wypowiedź na grupie)

Więcej o Kananejce

 

(6) Marta 

 

„Pomyślałam sobie - dobrze Jezu, od teraz nie będę zamartwiała się tyloma rzeczami, a oddam to Tobie i będę jak Maria. (…) I tak każdego dnia czytam Jego Słowo i zapisuję fragmenty, które w jakiś sposób najbardziej mnie dotykają. Wstaję w tym celu wcześnie rano, aby przez cały dzień móc nosić w sobie Jego słowo i starać się je zrozumieć.” Gabriela (wypowiedź na grupie) 

Więcej o Marcie

 

(7) Maria z Betanii

 

 

 

Czytaj dalej...

Kalendarzowe pięciolecie!

Premiera Kalendarza Kobiety 2018 miała miejsce już miesiąc temu - 18 października. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie miałam czasu jeszcze się nim ucieszyć, bo cieszenie się tym nowym wydaniem trwało przecież wiele tygodni - pakowania, wysyłania, fotografowania czy w końcu omawiania go między niewiastami podczas naszego spotkania pod hasłem uBOGAcONE. Ale do tej pory nie wygospodarowałam czasu, by o nim więcej napisać, by podzielić się okładkową batalią, a wreszcie - by wybrać swój prywatny egzemplarz i po prostu oznaczyć jako MÓJ! (ale oczywiście nie jest tak, że ja zostaję bez Kalendarza!)

To nie pięćdziesiąt, to nawet nie dziesięć. Ale pięć wydaje mi się już ważne i symboliczne (tak jak okrągłe i wyjątkowe było małżeńskie pięciolecie). Pięć Kalendarzy to ponad cztery lata pracy nad jednym projektem. Patrzę z uśmiechem, kiedy ustawiam je obok siebie. Jak ładnie komponują się teraz okładki! Spoglądam na nie z satysfakcją, która przezwycięża nawet myśli typu: można było lepiej! jejciu, dlaczego to jest tu? dlaczego nie ma tego, itd. Patrzę więc z łagodnością i z dumą związaną nie tyle z tym, że nakłady są coraz większe, że kalendarze są coraz piękniejsze i coraz bliższe mojemu (i nie tylko mojemu!) sercu, że Kalendarz staje się czymś więcej niż terminarzem - ale z tym, że to dzieła ukończone. Nie zostały w sferze marzeń, planów, w szkicach, w szufladzie. Nie utknęły gdzieś na półmetku, ale poszły w świat! Wzruszam się, patrząc na nie, bo ukazują mi też moją historię - nie tylko rozwoju edytorskiego, ale i rozwoju serca, i w ogóle - biegu życia. Są też dowodem na to, że można stworzyć coś niemal z niczego. I że coś może trwać dłużej niż kilka miesięcy!... To znaczy: że i mnie - skłonnej do ucieczki przed tym, co mnie przerasta - udało się wytrwać tak długo. Nie swoimi siłami, rzecz jasna.

4,5 roku wspomnień...

Każdy Kalendarz przywołuje we mnie wiele wspomnień - szczególnie z etapu ich tworzenia. Jakby to było wczoraj... kiedy kupowałam czerwony balon w kształcie serca do pierwszej naszej sesji z Emilią, który ostatecznie i tak w Kalendarzu się nie pojawił. Jakby to było chwilę temu, kiedy pędziłam z wózkiem do pobliskiego parku, aby z razem z Agnieszką i Emilią tworzyć zdjęcia Dzielnej Niewiasty. I jakbyśmy naprawdę tak niedawno czekały w samochodzie aż minie deszcz, który przerwał nam pracę nad okładką projektu 2015. Dziś na pewno dałabym o tym znać na Instagramie, ale wtedy nie miałam konta na ig, a wszystkie próbki filmowe wydawały się za mało dobre, by je ukazać - ale dziś możemy się uśmiechnąć, oglądając je! ;-) Wydaje mi się jakby to było wczoraj, kiedy wpinałam Agnieszce we włosy kwiaty i zaplatałam warkocz, a Iruś szukał sposobu, by złapać się w kadrze. Tak, mam w pamięci wiele chwil, wyzwań i wspaniałych współpracy. 

 Sesja 2014

Sesja 2014: od lewej - ja, Paula, Emilia

Tworzymy KK 2015

 

 

Nauki nadal aktualne

Wróciłam dziś do podsumowania, które napisałam rok temu - wtedy, gdy jeszcze nawet nie pomyślałam, że Kalendarz 2017 będzie miał dodruk (a miał! i dlatego był - choć nie było to zaplanowane - dostępny w dwóch wersjach - miękkiej i twardej oprawie). Wtedy, gdy przez myśl mi nie przeszło, że powstanie NoTes Kobiety. Wtedy, gdy czułam, że to jakiś nowy krok w projekcie, a ja jestem na jakimś zakręcie, ale nie wiedziałam jeszcze, co będzie za nim. Jakkolwiek wszystkie nauki, o których tam pisałam, są wciąż aktualne. Z każdym rokiem bardziej.

Bóg wie co i jak (i wykorzystał małe kroki programu #jawJEGOoczach, doświadczenia Między Niewiastami, i moje własne duchowe przemiany!) | Dobre dzieło poznaje się po dobrych owocach (takie Pan czasem daje mi poznać, zwłaszcza wtedy, gdy pytam, czy iść w tym dalej) | On jest Zbawicielem (Amen!) | Nie tworzymy dzieł idealnych (Co za ulga, gdy sobie to przypominam! A także i to, że ja nie muszę być idealna, by służyć innym!) | Nie da się trafić do każdego serca (Na szczęście On może i ma swoje sposoby!) | Dobre słowo cenniejsze niż perły | On jest też dla mnie (On także i w tym ma plan dla mnie!)

Motywy przewodnie i formacja serca

Już wtedy trochę zaczepnie pytałam, czy wiecie, jaki będzie motyw na nowy rok. Bo ja już wiedziałam. Tak, już wtedy wiedziałam, że - jeśli powstanie kolejny (bo dopóki nie mam go w rękach, nie nie jest tak bardzo pewne!) - to będzie o kobietach Starego Testamentu. Bo to będzie kontynuacja! Pierwszy Kalendarz 2014 nie miał jako takiego motywu. Poruszał różne wątki związane z życiem kobiety - dzieciństwo, macierzyństwo, piękno, cielesność, miłość, itd. Drugi Kalendarz był inspirowany poematem o Dzielnej Niewieście, ale właściwie nie przypominam sobie, kiedy ten pomysł się pojawił. Czułam, że to jest ten fragment Słowa, który może nas, kobiety, prowadzić. Że jest przedziwnie aktualny i poruszający! A do tego tak wspaniale można było oddać na zdjęciach Dzielną Niewiastę - tak symbolicznie. Do dziś używam zdjęć z tamtych sesji. Zdjęcie z perłami pojawiło się nawet niedawno na pocztówkach Serca Kobiety - to samo zdjęcie, które pierwsze „recenzentki” (z mojego otoczenia!) przyjęły z lekkim sceptycyzmem: „ale... gdzie ona ma głowę?”. Pieśń nad pieśniami była natomiast dla mnie niezwykle kobieca, poruszała przecież dwa cudowne tematy - piękna i kobiecości. I była wyzwaniem dla mnie samej.  

Przełomowym momentem był motyw Kalendarza 2017 - kobiety Nowego Testamentu. Jego tematyka była konkretna, ale też dość szeroka, a więc idealna na całoroczną, systematyczną pracę. A to stało się moim marzeniem i było zgodne z odkryciami i doświadczeniami, jakie zebrałam przez ostatnie lata. Że potrzebujemy przemieniania myślenia i spojrzenia, a to wymaga stałej pracy i formacji. Nie ma piękniejszego i lepszego początku jak spotkanie z Jezusem! To dzięki historiom kobiet z Ewangelii możemy zrobić pierwsze kroki (czy jakby pierwsze, jakby nowe) w Tej Relacji. Ten sposób miałam już po części opracowany i obmyślany w programie Między Niewiastami. Z tym, że tu kobiet NT jest 6, a w Kalendarzu znalazło się ich 13. Przy Kalendarzu powstał od razu pomysł na dodatkowe materiały formacyjne - roczny program #jawJEGOoczach, z którego w połowie roku powstał NoTes Kobiety. Uff! Teraz dobrze tę drogę zmian, ale gdy o tym komuś opowiadam, zwykle czuję, że wprowadzam mętlik ;-)

Kalendarz Kobiety 2018 jest kontynuacją programu spotkań z biblijnymi bohaterkami. W Kalendarzu znajduje się jedna postać na miesiąc, ale to nie wszystko! Do tegoż programu spotkań z kobietami ST powstała także grupa na fb, gdzie będziemy się wzajemnie ubogacać, wspierać i motywować, a także odkrywać nie tyle jedną bohaterkę na miesiąc, a co najmniej dwie! (W rytmie co dwutygodniowym - pomocą będą spotkania online na żywo). Pomocą będzie także notes formacyjny, którego premierę przewiduję w styczniu.

Środek KK 2018 

Kulisy powstawania 

W żaden wcześniejszy Kalendarz nie włożyłam tyle od siebie. Dosłownie. To znaczy żadnego wcześniej nie składałam całkiem sama. To ma swoje plusy, bo w końcu planer ma taki układ, jaki chciałam. A tworząc, miałam w pamięci rozkład wszystkiego. To ma też minusy, bo żaden mnie nie zmęczył, jak ten. Może dlatego, gdy się pojawił, nie miałam jakiejś nieodpartej ochoty go wertować? ;-)

Elementem niepewnym i zmienianym do ostatniej chwili była okładka. Najpierw myślałam, że będzie ona kontynuacją okładki 2017. A więc będzie prosto: inne kwiaty (te też miały być wcześniej inne niż lawenda, ale nie zdradzę jakie, bo może się pojawią kiedyś!), i inne kobiety. Później miał być po prostu wianek lawendy. Okazało się, że rodzajów lawendy są dziesiątki, a wianków to jeszcze więcej! Niełatwo było mi się zdecydować. I ciągle brakowało mi czegoś. W końcu - myślę - całkiem inaczej zróbię. Minimalistycznie. Napisy i kolorowe tło, które pojawiają się w środku. Tak już miało zostać, taki był też druk próbny. Ale to nie było to. Musi być inaczej! A więc dwa dni przed oddaniem do druku razem z Moniką i Ulą szukałyśmy czegoś innego. Miałam w nich ogromne wsparcie, a mobilizacja, jaka się pojawiła, przeszła moje najśmielsze oczekiwania. I tak powstała ukwiecona kobieta na okładce, z którą się musiałam chwilę oswoić... Uwieńczeniem był wybór tła, w czym nie byłyśmy jednomyślne. Nocą oglądałam jeszcze różne odcienie, tworzyłam nowe wersje od białej przez różową, żółtą na ciemnoniebieskiej kończąc. Aż w końcu zapadła ostateczna decyzja, której cudownym potwierdzeniem był zachwyt, jaki niemal usłyszałam, gdy zdjęcie okładki pojawiło się w sieci! Po wielu trudach i przeciwnościach, dylematach, emocjach!... I tak zostałam nazwana w zespole marudą, no, ale wymarudziłam tę okładkę! A wszystkie wersje trzymamy w zanadrzu! Jedna stała się plakatem spotkania między niewiastami, inna - plakatem do pobrania na naszej grupie na fb, a dalsza część pomysłów czeka na swój czas. 

Tworzenie okładki 2018

 

 

A za rok...

A za rok może i powstanie Kalendarz Kobiety 2019! 

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS