Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)

Nowa Ty! Magazyn piękna wewnętrznego

Magazyn piękna wewnętrznego. Co może kryć się pod tą tajemniczą nazwą? Jeśli mowa o prawdziwym pięknie i prawdziwym wnętrzu, to... może Słowo samego Boga? Macie taki magazyn w domu? Pod ręką? W torebce? Na komodzie przy łóżku? Gdzieś tam obok? Pewnie tak! Ale czy czasem nie łatwiej przychodzi nam chwycić po porady z sieci czy z nowej gazety (którą kupiłyśmy tylko dla filmu) niż z tego pisma Najlepszego Wydawcy?

Magazyn? Oczywiście nie tak dosłownie. Tej Księdze należy się najwyższy szacunek i nie jest ona magazynem, który wydaje się co miesiąc, szukając chwytnych tematów, twarzy celebrytów i sezonowych zdjęć. Klasyczne wydanie Pisma Świętego ma twardą okładkę, białe kartki i czarne, drobne litery. Uwielbiam to. Mogę wtedy zakreślać ołówkiem i przyklejać karteczki, zaznaczać najważniejsze strony i tworzyć swoisty dialog i zostawiać ślady naszej drogi. To mi pasuje. Ale lubię też wszystkie inne pomysły na to, by Słowo Boże nam przybliżyć. Polubiłam nawet aplikację na telefon komórkowy. Na Dzień Matki dostałam Busy Mom's Bible (tak, oczywiście pomysłodawcą prezentu był nie mój pięciomiesięczny Iruś, ale jego tata), która nie tylko pozwala czytać Pismo po angielsku, ale także inspiruje tematami i pytaniami pomocniczymi. A przy tym ma piękną, różową okładkę! 

 
A teraz mam obok siebie jeszcze inny wariant, który już bardziej przypomina swoją okładką i wnętrzem magazyn. Nowa TY! Magazyn piękna wewnętrznego - to stworzone specjalne dla młodych kobiet wydanie Nowego Testamentu, a więc pięknie złożone, opatrzone zdjęciami i podkreślaniami ważnych słów oraz wyjaśnieniami kwestii wiary. Jest tu też wiele inspiracji do rozwoju, pogłębienia wiary i modlitwy. Są tu na przykład testy w stylu: czy Twój Mężczyzna jest mężczyzną według Bożego Serca albo czy lubisz swoje ciało.  Są informacje o kobietach w Biblii, wersety Pisma, które warto zapamiętać oraz pytania i odpowiedzi na ważne dla młodych osób tematy związane z budowaniem relacji w rodzinie, szkole czy w relacji z chłopakiem. Nowa Ty jest ułożona trochę jak kalendarz, więc może posłużyć za całoroczny plan studiowania Pisma Świętego i studiowania... samej siebie! 
 
Myślę, że przede wszystkim trafi do dziewcząt ze szkół gimnazjalnych i średnich, ale muszę przyznać... że i mnie ogromnie inspiruje. Gdzieś w nas, nawet w tych, które już dawno skończyłyśmy nasze nastoletnie czasy, jest przecież i ta młoda dziewczyna szukająca samej siebie i zadająca mnóstwo pytań o te najważniejsze w życiu sprawy. I lubiąca takie kolorowe, zachęcające do lektury wydania, prawda?
 
 
* * *
Jest to wspaniały pomysł na prezent. A jeśli mowa o prezentach, to...
dzięki uprzejmości Wydawcy (wyd. Vocatio) mam trzy egzemplarze do rozdania. 
 
KONKURS!
 
Ponieważ już jutro Uroczystość Wszystkich Świętych, to zachęcam do dzielenia się swoimi ulubionymi świętymi (kobietami i mężczyznami). Kto i dlaczego jest Twoim duchowym patronem/patronką?
 
Na Wasze odpowiedzi czekam do 7.11.
 
* * *
Dziękuję za wszystkie komentarze i Wasze dzielenie się relacjami ze świętymi :-)
Wybór, jak zawsze trudny i bardzo subiektywny.
 
Magazyn powędruje do...
Moniki - w podziękowaniu za przypomnienie św. Moniki jako wspaniałej patronki matek, zwłaszcza gdy przychodzą trudne chwile  
Magdaleny - za piękną historię odnajdywania św. Jadwigi. To fakt, z jej kanonizacją trochę się zeszło, bo jednak nie była męczennicą, nie pokutowała jakoś specjalnie, wymykała się średniowiecznemu wzorcowi świętej, a przecież była wspaniałą, pobożną królową (a właściwie królem - pamiętacie to z lekcji historii?:-)
Pauliny - w podziękowaniu za historię własną, w którą tak dobrze wplotła się historia św. Aleksandry (chyba jednak słabo znanej) św. Aleksandry i 
 
 
 
 
 
 
 
 
Czytaj dalej...

Różańce w dłonie!

 "Podczas modlitwy różańcowej kontemplujemy Chrystusa, patrząc na Niego uprzywilejowanym wzrokiem Jego Matki Maryi; rozważamy tajemnicę życia, cierpienia i zmartwychwstania Pana oczami i sercem Tej, która była Mu najbliższa." (Jan Paweł II)

Gdy na ogłoszeniach parafialnych kilka tygodni temu ksiądz zapowiedział spotkanie Kół Żywego Różańca, Mariusz szturchnął mnie porozumiewawczo w ramię i z lekkim uśmiechem powiedział: coś dla Ciebie! Był blisko, wiedział, słyszał o różach różańcowych. Muszę jeszcze za Ciebie dziesiątkę zmówić. Zmówisz ze mną w intencji dzieci? 

Czym są róże różańcowe? To grupa dwudziestu osób modląca się codziennie na różańcu. Każda osoba we własnym zakresie codziennie odmawia jedną tajemnicę, jedno wydarzenie z życia Jezusa, czyli jedną „dziesiątkę”. Ile zajmuje jedna dziesiątka? Trzy minuty? Dwie, cztery? W zależności czy będzie wypowiadana w myśli czy na głos, jak długie będzie rozważanie. Więc niby niedużo, nieproblematycznie, większą jednak sprawą takiej róży jest jej dłuższa perspektywa czasowa - przyjmuje się, że trwa ona 20 miesięcy (tak, by każdy mógł rozważyć każdą tajemnicę przez jeden miesiąc). A więc zobowiązanie jest i to dość duże. Rozpoczynając teraz taką modlitwę, zobowiązujemy się do naszej dziesiątki aż do 2016 roku:-) Ale warto. Dlaczego?

„Różaniec jest moją codzienną modlitwą - i muszę powiedzieć, że jest modlitwą cudowną, cudowną w swojej prostocie i w swej głębi...” (Jan Paweł II)

Bo to jest dobre zobowiązanie, którego niesłusznie wiele osób się boi. Ja i tak się modlę. Pomodlę się sama. Nie potrzebuję tego. A czym to się różni od mojego różańca? Itd. Ja dziś widzę, że tego potrzebuję, że mi to pomaga i to samo słyszę od wielu innych kobiet – że to ważne, by każdego dnia oddać w tej jednej dziesiątce - niby w samotności, ale i we wspólnocie - tak ważne dla nas intencje. By wiedzieć, że w jakiś sposób muszę, bo jeśli tylko chcę, to łatwo, niezwykle łatwo po prostu zapomnieć, odłożyć na jutro, przecież nic się nie stanie, jak kiedyś tam nadrobię... A muszę przelata się przecież i jest nierozłączne z tym chcę. Muszę, bo chcę. Róże często powstają w konkretnej intencji – za mężów, za (o) przyszłych mężów, za dzieci itd. Każdego dnia przypominam sobie o tym, że choć po ludzku jestem najbliżej męża i syna, to mam granice wpływu, nie mogę im we wszystkim pomóc, nie umiem przed wszystkim uchronić, o wszystko zawalczyć. To jest dobre przypomnienie i ustawienie swojego serca w odpowiedniej perspektywie. Oddaję ich i uczę się samą siebie oddawać im w tym małym zobowiązaniu. Modlitwa przecież ma przemieniać - najpierw modlących się.

Bo gdzie dwóch lub trzech… Modlimy się nie tylko w swojej intencji. Poczucie, że 19 innych osób każdego dnia wspiera mnie te ważne sprawy mojego życia modlitwą, jest bezcenna. Również świadomość, że ta jedna dziesiątka dołożona do całego naszego różańca, jest także moim malutkim darem dla tych osób - tych, które znam i tych, których osobiście nie znam. Tych, które poznaję, bo róża umożliwia także poznawanie się, dzielenie się, wspieranie, choćby wirtualne i mailowe (i oczywiście duchowe).

Bycie w takiej grupie modlitewnej pozwala poznać lepiej modlitwę różańcową tym, którzy wcześniej nie odmawiali jej często, dla których być może rozważanie tajemnic jest czymś nowym, a sama modlitwa może być trudna. To nie tylko powtarzanie zdrowasiek, to przecież także rozważanie wydarzeń z życia Jezusa, sięganie do Pisma.

Koła różańcowe powstawały kiedyś głównie przy parafiach, bo i jak znaleźć aż 20 osób gotowych do takiej modlitwy? Dziś dzięki sieci, mailom, stronom, portalom społecznościowym o wiele prostsze jest znalezienie takiej grupy osób. Warto z tego korzystać! :-)

Obecnie razem z Małgosią tworzymy różę różańcową w intencji dzieci (tych, które wychowujemy, ale również chrześniaków). Jeśli miałybyście ochotę włączyć się do naszej grupy, wyślijcie maila (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.). Jak zbierzemy 20 osób, rozpoczniemy modlitwę. 

Na facebooku można również dołączyć do tworzących się grup w intencji mężów i przyszłych mężów. A przecież… korzystając z tych dobrodziejstw techniki (które niejednokrotnie są raczej przekleństwem, prawda?) można spróbować tworzyć takie grupy w tych intencjach, które są Wam szczególnie bliskie, a tych zapewne jest bardzo wiele. 

Czytaj dalej...

Dusza moja oczekuje Pana - Msza św. dla kobiet w Warszawie

Gorąco zapraszamy wszystkie Panie na Mszę św. dla kobiet z homilią i konferencją! Po Mszy także chwila adoracji.


Hasłem najbliższej mszy św. są słowa z psalmu 130: Dusza moja oczekuje Pana. To ostatnie w tym roku spotkanie będzie szczególnym czasem rozważania, czym jest w naszym życiu OCZEKIWANIE. Będzie to także czas wprowadzający w kolejne, adwentowe tygodnie.

Konferencję wygłosi Katarzyna Marcinkowska - założycielka Serca Kobiety - www.sercekobiety.pl
Mszę św. odprawi ks. Piotr Paweł Łapa - duszpasterz grupy kobiet oraz duszpasterz wielu innych wspaniałych dzieł - www.nazeslaniu.pl

Zapraszamy wszystkie Panie - młodsze i starsze, samotne i zamężne!
Dla każdej z Was jest tu miejsce!

Po Mszy będzie możliwość nabycia Kalendarza Kobiety na 2014 rok:-)

* Jeśli nie jesteś w stanie dotrzeć na Mszę św., a chciałabyś, byśmy pomodliły się w Twojej intencji, prześlij nam ją na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 
Wszystkie intencje zostaną zapisane na karteczkach i zaniesione przed ołtarz

** Jeśli śpiewasz lub grasz na instrumencie i chciałabyś wzbogacić oprawę muzyczną, napisz!

Czytaj dalej...

Aniele Boży, Stróżu Mój

Niedola nie przystąpi do ciebie, a cios nie spotka twojego namiotu, bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień. (Ps 91, 10-11)

Jedna z pierwszych modlitw: Aniele Boży, Stróżu Mój... W moim przypadku chyba nawet nie „jedna z”, ale po prostu pierwsza. Modlitwa, którą tak chętnie przekazujemy dzieciom, prawda wiary, którą tak ochoczo tłumaczymy maluchom, mając poczucie, że to dla ich serc coś w sam raz, a ponadto jest to wspaniała okazja, by dać pociechom poczucie bezpieczeństwa i by samemu oddać Aniołowi w opiekę swoje maleństwo w tych wszystkich przestrzeniach i chwilach, w których jesteśmy bezradni. Skrzydlate istoty dają poczucie, że nie jesteśmy sami, dają tę pewność potrzebną dzieciom, gdy obok nie ma ani mamy, ani taty, gdy robi się ciemno, gdy pojawia się trudna do przejścia droga, gdy coś je przerasta.

Bardzo często wraz z wiekiem, gdy już wydaje się, że sami potrafimy czytać mapy, wyrastamy z tej wiary, jakby Anioł Stróż był nam dany tylko na pewien etap, tylko na chwilę, kiedy jeszcze prawda o Bogu w Trójcy jest zbyt trudna. (A przecież może być zupełnie odwrotnie – to dzieciom łatwo uwierzyć, w ich sercach nie ma jeszcze tak mocnego nacisku na odrzucanie tego, co „nieracjonalne”, co przeniknięte cudem, w co trzeba wierzyć, by poczuć.) Jakby Anioł był pluszowym misiem, który towarzyszy nam na jakimś etapie, a potem możemy go odłożyć, schować na dno szafy w dobrej nadziei na podarowanie go kiedyś swojemu dziecku. Odkurzymy go wtedy i ze wzruszeniem będziemy wspominać nasze lata dziecięce, sielskie, anielskie, w których ten miś-anioł był naszym obrońcą przed całym złem świata. Tak jak zapominamy i zaniedbujemy największe przyjaźnie, tak zdarza się zaniedbać własnego Anioła Stróża - tego niepowtarzalnego, przydzielonego nam towarzysza, tak nie przyziemnego, bezcielesnego, bezpłciowego (jakże to dla mnie fascynująca tajemnica czystych duchów!). Zapominamy, zaniedbujemy, a także zanudzamy, odstawiamy nieraz na bezrobotne, skazujemy na samotność, na bezradność, na bezczynność. Może czasem i coś mu powiemy, ale zapominamy, by Go wysłuchać. 2 października obchodzimy wspomnienie naszych Aniołów Stróżów. Znakomita okazja do przypomnienia sobie o Nim, do wspólnego świętowania, ale spotkania i życzliwa pamięć o najbliższych raz do roku to za mało (m. in. dlatego tak wiele osób nie lubi walentynek).

Kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. (Mt 18, 10) Jakże ważne słowa z dzisiejszej Ewangelii w kontekście obrony życia, ostatnich debat w Sejmie na temat aborcji eugenicznej. Czyż jeszcze przed narodzeniem (w naszym ludzkim rozumieniu) dzieci nie mają swoich Aniołów wpatrzonych w oblicze Pana? Czyż każdy z nich, tych najmniejszych i najsłabszych, nie jest upragniony i otoczony największą opieką i czułością Boga właśnie poprzez Tego Posłańca (a mimo wszystko i tak zdany na naszą ludzką miłość, czasem na naszą decyzję, nasze przyjęcie i odrzucenie, na nasze skrzydła - opierzone lub nie)?

Jako oczekująca na narodziny dziecka mama czuję się otoczona jeszcze czulszą troską aniołów, jest ich przecież więcej w naszym domu! Robię rachunek sumienia z tej przyjaźni. Uczę się nie zamykać przed Nimi drzwi i okien, robić Im miejsce, uczyć się od Nich.

Jakie to szczęście
obudzić się
i zobaczyć Anioła
wysłannika Boga
świadka Jego
obecności

ks. J. Twardowski

Jaki jest dziś Twój Anioł Stróż - czy znasz Go po imieniu? Czy nie zmęczył się czekaniem na Twoją uwagę, a może ciężko Mu złapać oddech, bo jest tak mocno zapracowany? Czy wciąż rozpoznaje w Tobie tę małą dziewczynkę, którą opiekował się od Zawsze? Dziewczynkę, której wystarczył trzepot skrzydeł i krótka modlitwa, by poczuć się bezpiecznie; która potrafiła bezgranicznie zaufać, chwycić Go za rękę i widzieć bardziej sercem.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS