Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1 P 5, 7)

Msza św. dla kobiet w Warszawie

Gorąco zapraszam wszystkie Panie na Mszę św. dla kobiet z homilią i konferencją! Po Mszy także chwila adoracji. Przed wakacjami odbyły się już trzy takie spotkania (25.04, 23.05 i 27.06), a ta wrześniowa Msza św. rozpoczyna nowy cykl comiesięcznych Eucharystii, które zostały już rozpisane i zaplanowane do czerwca 2014.

Mottem przewodnim najbliższego spotkania będą słowa z Księgi Przysłów Niewiastę dzielną któż znajdzie?

Będzie także możliwość zupełnie premierowo nabycia Kalendarza Kobiety na 2014 rok:-)

Mszę św. odprawi ks. Piotr Paweł Łapa, nasz duszpasterz, a także duszpasterz wielu innych wspaniałych dzieł, o czym możecie się przekonać: www.nazeslaniu.pl

Zapraszam serdecznie wszystkie Panie - młodsze i starsze, samotne i zamężne!
Dla każdej z Was jest tu miejsce!

* Jeśli nie jesteś w stanie dotrzeć na Mszę św., a chciałabyś, byśmy pomodliły się w Twojej intencji, prześlij ją na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Wszystkie intencje zostaną zapisane na karteczkach i zaniesione przed ołtarz. Jeśli będziesz na Mszy świętej, możesz już wcześniej przygotować na karteczce swoje intencje. Tradycyjnie oczywiście będzie długopis i czyste karteczki być może na te intencje, które pojawią się w ostatniej chwili.

Czytaj dalej...

Walcząc o to Najmniejsze

Dawniej, gdy siadałam w swoim pokoju zalana łzami, niemal zawsze w drzwiach pojawiała się Mama (jak ona to usłyszała? - dziwiłam się niezmiernie) i dyskretnie pytała, co może zrobić, by mnie pocieszyć (utrwaliły się w naszej rodzinie jej powiedzenia na tamte chwile: „Pałac Kultury przenieść? Stanąć na głowie?”). Pamiętam, że kiedyś uczesała się w kucyki, obwiązując je kolorowymi frotkami, by mnie rozśmieszyć. Musiało poskutkować. Jej upór wyrażał niezwykłą troskę. Nie chciała nigdy zostawić mnie samej, nie chciała nigdy opuścić, a tym, co było dla niej najtrudniejsze, było poczucie  b e z r a d n o ś c i. 

Co może zrobić mama, gdy jej dziecko choruje lub cierpi? Co byłaby w stanie oddać, by swoje Maleństwo (nawet jeśli jest już duże czy wręcz dorosłe) uratować, by ulżyć w cierpieniu, by mu pomóc? Chyba wszystko. A wtedy, gdy nie może wiele zaradzić, trwa przy Nim, idzie za nim. Takie było też macierzyństwo Maryi. Symeon przepowiedział, że Jej duszę miecz przeniknie (por. Łk 2,35), a ja zastanawiam się czasem, czy Ona o tym nie wiedziała już od Początku, czy nie przeczuwała, że tak wielka łaska będzie też ciężkim krzyżem. A nawet jeśli nie przeczuwała, przekonała się przecież o tym już chwilę później. 15 września obchodzimy wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej (w tym roku przypada na niedzielę, przez co kalendarz liturgiczny wydaje się o tym zapominać). Czy może być większe cierpienie Matki niż to, gdy widzi, jak Jej Syna skazują na śmierć, biczują, krzyżują, jak umiera opuszczony i wzgardzony? I świadomość, że nie może Go przed tym uchronić? Maryja jest bliska wszystkim kobietom jako kobieta, wszystkim matkom jako matka, a także wszystkim matkom zatroskanym i cierpiącym, gdyż Sama przez to przeszła. Któż jak Ona może zrozumieć ból matki?

Moja przyjaciółka wraz z mężem walczą właśnie o życie swojego ukrytego jeszcze w jej łonie 5-miesięcznego Dziecka. Nie wiedzą, czy to chłopiec czy dziewczynka, nie wiedzą, czy mogą spać spokojnie, nie wiedzą, kiedy w końcu przy dobrych wieściach o polepszeniu stanu zdrowia małego pacjenta, lekarze nie dodadzą: „ale proszę podchodzić do tego ze spokojem i bez euforii, życie Dziecka jest nadal zagrożone”, ale przy tym bardzo mocno wierzą. I są w tym razem. Walka Taty o swoje Dziecko jest ogromna. „Zawsze jest przy mnie. I łatwiej mi z nim wszystko znieść. Dodaje mi wiele otuchy, bardzo wspiera, mimo że jemu jest równie trudno. I wiem, że kiedy mnie mocno tuli w ramionach, żeby uspokoić, też powstrzymuje się z całych sił od uronienia łzy, choć są momenty, kiedy i ta bariera pęka.” Jest to też kolejny, jakże głęboki sposób oddania siebie i swojego ciała. Ta młoda Mama jest w stanie znieść wszystkie bóle i niedogodności związane z bolesnymi badaniami i transfuzjami, myśląc jedynie o dobru Maluszka, zapominając o sobie, o swoich lękach przed kłuciem czy szpitalami. „Gdyby ktoś 3 tygodnie temu powiedział mi, że będę w stanie znieść wbijanie się do płodu igłą bez znieczulenia, pomyślałabym, że jest niepoważny. Dziś wiem, co rodzice mają na myśli, mówiąc, że dla dziecka jest się w stanie znieść wszystko! Nawet przez sekundę nie byłam skupiona na własnym bólu, nie pomyślałam nie dam rady - bałam się tylko o życie tej małej, kochanej Istotki. Bałam się, że ją to zaboli! Bałam się, że serduszko przestanie bić...” Walczą więc o życie tej maleńkiej Osoby, oddając Ją Bogu. Są w rękach dobrych specjalistów, co jest dla nich też wielkim Bożym prowadzeniem. Walczą i nie rozumieją, jak można inaczej. „Gdy stoimy pod drzwiami gabinetu, to zawsze myślę o kobietach starających się o aborcję... Nigdy tego nie zrozumiem!! My walczymy o Maleństwo, które jest bardzo zagrożone, bardzo chore, a one zabijają zdrowe dzieci.”

Chciałabym Cię gorąco poprosić o modlitwę w intencji Tych Rodziców i Tego Dziecka. Nie kiedyś, ale już Dziś. (Dla mnie dziś, gdy to piszę, to piątek 13.09, ale być może Ty odczytasz tę prośbę jutro lub pojutrze, więc proszę o to Twoje Dziś). O jedno „Zdrowaś Mario” lub o jedną dziesiątkę różańca. Lub o to, co sama zechcesz ofiarować. Czy zechcesz włączyć się w to wspólne szturmowanie Nieba? Niech modlitwa w tej intencji będzie także zbliżaniem się do przenikniętego bólem Serca Maryi, odkrywaniem, jak wielki jest udział Niewiasty w Dziejach Zbawienia.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS