Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1 P 5, 7)

Katarzyna Marcinkowska

Katarzyna Marcinkowska

- z wykształcenia filozof (MISH UJ). Szczęśliwa żona Mariusza, mama Irusia i Stefanka. Zafascynowana teologią ciała, filozofią dialogu, nowym feminizmem oraz macierzyństwem w jego wszystkich wymiarach. Szuka wciąż nowych możliwości łączenia teorii z praktyką. Autorka Kalendarza Kobiety 2014, 2015 i 2016 oraz projektu Między Niewiastami. Prowadzi warsztaty, konferencje i spotkania dla kobiet. Wraz z mężem prowadzi konferencje i warsztaty na temat miłości oraz różnic płciowych oraz kurs przedmałżeński „Przepis na Miłość!”. Wierzy w miłość na całe życie, w piękno i prawdę, w „geniusz kobiety” oraz w to, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”.

URL strony:

Kobieta o uformowanym sercu

***

Elżbieta wie już dużo o życiu. Niejedno widziała, niejedno słyszała. Może inne kobiety myślą o niej: wymarzona przyjaciółka, wymarzona matka. Taka, która na każde pytanie zna odpowiedź – odnajdzie w pamięci jakąś historię, a do tego jeszcze nigdy nie zapomni wspomnieć o Bogu. Ma przecież swoje lata i duże doświadczenie. Choć już tyle z siebie dała, ma nadal siłę, by służyć ludziom i Bogu. Nie chlubi się swoją pracą, nie zwierza się ze swoich trosk. Sprawiedliwa, wierna Panu, wzorowa żona i prawie spełniona kobieta. Nie odeszła od Boga, choć pewnie niełatwo jest zrozumieć Jego drogi. Po tylu latach pewnie zdążyła choć po części zaakceptować swoją bezdzietność. Być może pogodziła się sama ze sobą. Przecież wie, że nie jest pozbawiona łaski, nie jest ułomna. Chociaż spojrzenia innych ludzi nie zawsze ją w tym utwierdzają, to jednak słucha Jego głosu. Ona wie, że otrzymała wiele, Bóg szepce jej to do ucha codziennie, widzi to w oczach męża, ale uczucie niespełnienia i straty nie wygasło zupełnie. Emocje przecież najtrudniej opanować i zmieniać. Może daje sobie do tego prawo. Przez lata musiała mierzyć się ze swoim smutkiem i żalem, patrząc na rosnące, okrągłe brzuszki innych kobiet, a później na ich maleńkie dzieci. Pan miał widocznie inną drogę dla niej. Złożyła w ofierze swój ból, choć przez długi czas wciąż miała nadzieję. Co miesiąc czuła szybsze bicie własnego serca, które później zwalniało. I gdy zaczyna o tej nadziei zapominać, przychodzi ten dzień, kiedy zaczyna doświadczać stanu błogosławionego! Ale to nie koniec radości Elżbiety. Tylko czy ona mogłaby choćby przepuszczać, że doświadczy jeszcze większego cudu? Że przez trzy miesiące będzie przebywać blisko Pana? Że będzie pierwszą, która będzie mogła Go adorować w ciszy swojego domu, pod sercem swojej krewnej Maryi? Elżbieta patrzy na świat inaczej, głębiej. Widzi, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Niepłodna może urodzić syna, a młoda, dobrze znana jej kuzynka, może zostać Matką Boga. Elżbieta naprawdę wie dużo o życiu i o Bogu, ale On nigdy nie przestaje jej zadziwiać.

Jakie cuda w moim życiu Pan uczynił?

***

 

Ten cudowny Adwent! — Notes Adwentowy dla kobiet 2017 [do pobrania]

Na tegoroczny adwent czekałam prawie cały rok... Właśnie w ubiegłym roku doświadczyłam, jak niesamowity jest to czas i jak można go przeżyć w tęsknocie za Jezusem. Jako mama odkryłam też, jak wiele radości i łaski płynie z przeżywania tego czasu z dziećmi! Z tamtych doświadczeń zrodził się przede wszystkim projekt uRodziny Jezusa - dedykowany dzieciom i całym rodzinom. Ale to nie koniec!

Już po raz trzeci powstał także notes adwentowy dla kobiet pod hasłem „Oto On! Oto nadchodzi!”. Strukturą przypomina on ubiegłoroczną wersję, ale nie jest jego wierną kopią. Ma nową szatę graficzną. Zawiera też niespodzianki, takie jak plakaty, przypominajki, a nawet kolorowankę. Mam wielkie pragnienie, by to był bardzo twórczy i intensywny adwent (tym bardziej, że jest baaardzo krótki)!  

Nowością będzie także codzienna motywacja i inspiracja, którą znajdziecie na profilu uBOGAcONA (Instagram i na Facebooku).

A Notes do pobrania poniżej.

Kalendarzowe pięciolecie!

Premiera Kalendarza Kobiety 2018 miała miejsce już miesiąc temu - 18 października. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie miałam czasu jeszcze się nim ucieszyć, bo cieszenie się tym nowym wydaniem trwało przecież wiele tygodni - pakowania, wysyłania, fotografowania czy w końcu omawiania go między niewiastami podczas naszego spotkania pod hasłem uBOGAcONE. Ale do tej pory nie wygospodarowałam czasu, by o nim więcej napisać, by podzielić się okładkową batalią, a wreszcie - by wybrać swój prywatny egzemplarz i po prostu oznaczyć jako MÓJ! (ale oczywiście nie jest tak, że ja zostaję bez Kalendarza!)

To nie pięćdziesiąt, to nawet nie dziesięć. Ale pięć wydaje mi się już ważne i symboliczne (tak jak okrągłe i wyjątkowe było małżeńskie pięciolecie). Pięć Kalendarzy to ponad cztery lata pracy nad jednym projektem. Patrzę z uśmiechem, kiedy ustawiam je obok siebie. Jak ładnie komponują się teraz okładki! Spoglądam na nie z satysfakcją, która przezwycięża nawet myśli typu: można było lepiej! jejciu, dlaczego to jest tu? dlaczego nie ma tego, itd. Patrzę więc z łagodnością i z dumą związaną nie tyle z tym, że nakłady są coraz większe, że kalendarze są coraz piękniejsze i coraz bliższe mojemu (i nie tylko mojemu!) sercu, że Kalendarz staje się czymś więcej niż terminarzem - ale z tym, że to dzieła ukończone. Nie zostały w sferze marzeń, planów, w szkicach, w szufladzie. Nie utknęły gdzieś na półmetku, ale poszły w świat! Wzruszam się, patrząc na nie, bo ukazują mi też moją historię - nie tylko rozwoju edytorskiego, ale i rozwoju serca, i w ogóle - biegu życia. Są też dowodem na to, że można stworzyć coś niemal z niczego. I że coś może trwać dłużej niż kilka miesięcy!... To znaczy: że i mnie - skłonnej do ucieczki przed tym, co mnie przerasta - udało się wytrwać tak długo. Nie swoimi siłami, rzecz jasna.

4,5 roku wspomnień...

Każdy Kalendarz przywołuje we mnie wiele wspomnień - szczególnie z etapu ich tworzenia. Jakby to było wczoraj... kiedy kupowałam czerwony balon w kształcie serca do pierwszej naszej sesji z Emilią, który ostatecznie i tak w Kalendarzu się nie pojawił. Jakby to było chwilę temu, kiedy pędziłam z wózkiem do pobliskiego parku, aby z razem z Agnieszką i Emilią tworzyć zdjęcia Dzielnej Niewiasty. I jakbyśmy naprawdę tak niedawno czekały w samochodzie aż minie deszcz, który przerwał nam pracę nad okładką projektu 2015. Dziś na pewno dałabym o tym znać na Instagramie, ale wtedy nie miałam konta na ig, a wszystkie próbki filmowe wydawały się za mało dobre, by je ukazać - ale dziś możemy się uśmiechnąć, oglądając je! ;-) Wydaje mi się jakby to było wczoraj, kiedy wpinałam Agnieszce we włosy kwiaty i zaplatałam warkocz, a Iruś szukał sposobu, by złapać się w kadrze. Tak, mam w pamięci wiele chwil, wyzwań i wspaniałych współpracy. 

 Sesja 2014

Sesja 2014: od lewej - ja, Paula, Emilia

Tworzymy KK 2015

 

 

Nauki nadal aktualne

Wróciłam dziś do podsumowania, które napisałam rok temu - wtedy, gdy jeszcze nawet nie pomyślałam, że Kalendarz 2017 będzie miał dodruk (a miał! i dlatego był - choć nie było to zaplanowane - dostępny w dwóch wersjach - miękkiej i twardej oprawie). Wtedy, gdy przez myśl mi nie przeszło, że powstanie NoTes Kobiety. Wtedy, gdy czułam, że to jakiś nowy krok w projekcie, a ja jestem na jakimś zakręcie, ale nie wiedziałam jeszcze, co będzie za nim. Jakkolwiek wszystkie nauki, o których tam pisałam, są wciąż aktualne. Z każdym rokiem bardziej.

Bóg wie co i jak (i wykorzystał małe kroki programu #jawJEGOoczach, doświadczenia Między Niewiastami, i moje własne duchowe przemiany!) | Dobre dzieło poznaje się po dobrych owocach (takie Pan czasem daje mi poznać, zwłaszcza wtedy, gdy pytam, czy iść w tym dalej) | On jest Zbawicielem (Amen!) | Nie tworzymy dzieł idealnych (Co za ulga, gdy sobie to przypominam! A także i to, że ja nie muszę być idealna, by służyć innym!) | Nie da się trafić do każdego serca (Na szczęście On może i ma swoje sposoby!) | Dobre słowo cenniejsze niż perły | On jest też dla mnie (On także i w tym ma plan dla mnie!)

Motywy przewodnie i formacja serca

Już wtedy trochę zaczepnie pytałam, czy wiecie, jaki będzie motyw na nowy rok. Bo ja już wiedziałam. Tak, już wtedy wiedziałam, że - jeśli powstanie kolejny (bo dopóki nie mam go w rękach, nie nie jest tak bardzo pewne!) - to będzie o kobietach Starego Testamentu. Bo to będzie kontynuacja! Pierwszy Kalendarz 2014 nie miał jako takiego motywu. Poruszał różne wątki związane z życiem kobiety - dzieciństwo, macierzyństwo, piękno, cielesność, miłość, itd. Drugi Kalendarz był inspirowany poematem o Dzielnej Niewieście, ale właściwie nie przypominam sobie, kiedy ten pomysł się pojawił. Czułam, że to jest ten fragment Słowa, który może nas, kobiety, prowadzić. Że jest przedziwnie aktualny i poruszający! A do tego tak wspaniale można było oddać na zdjęciach Dzielną Niewiastę - tak symbolicznie. Do dziś używam zdjęć z tamtych sesji. Zdjęcie z perłami pojawiło się nawet niedawno na pocztówkach Serca Kobiety - to samo zdjęcie, które pierwsze „recenzentki” (z mojego otoczenia!) przyjęły z lekkim sceptycyzmem: „ale... gdzie ona ma głowę?”. Pieśń nad pieśniami była natomiast dla mnie niezwykle kobieca, poruszała przecież dwa cudowne tematy - piękna i kobiecości. I była wyzwaniem dla mnie samej.  

Przełomowym momentem był motyw Kalendarza 2017 - kobiety Nowego Testamentu. Jego tematyka była konkretna, ale też dość szeroka, a więc idealna na całoroczną, systematyczną pracę. A to stało się moim marzeniem i było zgodne z odkryciami i doświadczeniami, jakie zebrałam przez ostatnie lata. Że potrzebujemy przemieniania myślenia i spojrzenia, a to wymaga stałej pracy i formacji. Nie ma piękniejszego i lepszego początku jak spotkanie z Jezusem! To dzięki historiom kobiet z Ewangelii możemy zrobić pierwsze kroki (czy jakby pierwsze, jakby nowe) w Tej Relacji. Ten sposób miałam już po części opracowany i obmyślany w programie Między Niewiastami. Z tym, że tu kobiet NT jest 6, a w Kalendarzu znalazło się ich 13. Przy Kalendarzu powstał od razu pomysł na dodatkowe materiały formacyjne - roczny program #jawJEGOoczach, z którego w połowie roku powstał NoTes Kobiety. Uff! Teraz dobrze tę drogę zmian, ale gdy o tym komuś opowiadam, zwykle czuję, że wprowadzam mętlik ;-)

Kalendarz Kobiety 2018 jest kontynuacją programu spotkań z biblijnymi bohaterkami. W Kalendarzu znajduje się jedna postać na miesiąc, ale to nie wszystko! Do tegoż programu spotkań z kobietami ST powstała także grupa na fb, gdzie będziemy się wzajemnie ubogacać, wspierać i motywować, a także odkrywać nie tyle jedną bohaterkę na miesiąc, a co najmniej dwie! (W rytmie co dwutygodniowym - pomocą będą spotkania online na żywo). Pomocą będzie także notes formacyjny, którego premierę przewiduję w styczniu.

Środek KK 2018 

Kulisy powstawania 

W żaden wcześniejszy Kalendarz nie włożyłam tyle od siebie. Dosłownie. To znaczy żadnego wcześniej nie składałam całkiem sama. To ma swoje plusy, bo w końcu planer ma taki układ, jaki chciałam. A tworząc, miałam w pamięci rozkład wszystkiego. To ma też minusy, bo żaden mnie nie zmęczył, jak ten. Może dlatego, gdy się pojawił, nie miałam jakiejś nieodpartej ochoty go wertować? ;-)

Elementem niepewnym i zmienianym do ostatniej chwili była okładka. Najpierw myślałam, że będzie ona kontynuacją okładki 2017. A więc będzie prosto: inne kwiaty (te też miały być wcześniej inne niż lawenda, ale nie zdradzę jakie, bo może się pojawią kiedyś!), i inne kobiety. Później miał być po prostu wianek lawendy. Okazało się, że rodzajów lawendy są dziesiątki, a wianków to jeszcze więcej! Niełatwo było mi się zdecydować. I ciągle brakowało mi czegoś. W końcu - myślę - całkiem inaczej zróbię. Minimalistycznie. Napisy i kolorowe tło, które pojawiają się w środku. Tak już miało zostać, taki był też druk próbny. Ale to nie było to. Musi być inaczej! A więc dwa dni przed oddaniem do druku razem z Moniką i Ulą szukałyśmy czegoś innego. Miałam w nich ogromne wsparcie, a mobilizacja, jaka się pojawiła, przeszła moje najśmielsze oczekiwania. I tak powstała ukwiecona kobieta na okładce, z którą się musiałam chwilę oswoić... Uwieńczeniem był wybór tła, w czym nie byłyśmy jednomyślne. Nocą oglądałam jeszcze różne odcienie, tworzyłam nowe wersje od białej przez różową, żółtą na ciemnoniebieskiej kończąc. Aż w końcu zapadła ostateczna decyzja, której cudownym potwierdzeniem był zachwyt, jaki niemal usłyszałam, gdy zdjęcie okładki pojawiło się w sieci! Po wielu trudach i przeciwnościach, dylematach, emocjach!... I tak zostałam nazwana w zespole marudą, no, ale wymarudziłam tę okładkę! A wszystkie wersje trzymamy w zanadrzu! Jedna stała się plakatem spotkania między niewiastami, inna - plakatem do pobrania na naszej grupie na fb, a dalsza część pomysłów czeka na swój czas. 

Tworzenie okładki 2018

 

 

A za rok...

A za rok może i powstanie Kalendarz Kobiety 2019! 

 

Lipiec, sierpień i wrzesień w Sercu Kobiety!

Kwartalne podsumowania na blogu - już trzeci raz. Czy kwartał to naprawdę ważny okres roku? Czy to ta właśnie dobra miara, którą można odmierzać czas? Nie mam tu jasności. To znaczy nie sądzę, by kwartalne dzielenie roku było najlepsze, a tym bardziej jedyne. Nie pokrywa się przecież idealnie z porami roku, nie kończy wcale pewnych spraw w życiu. Ale przecież każdy początek jest umowny. Nawet ten pierwszego stycznia. Niemniej nawet ta umowność, którą przyjmuję, jeśli służy rozwojowi i porządkom w sercu - jest cenna! (Ciekawa jestem, jak jest u Was? Co Wam pomaga w takich sercowych porządkach?)

Podsumowanie to tworzę z myślą szczególnie o tych z Was, którzy nie mieli możliwości śledzić na bieżąco wszystkich działań Serca Kobiety (tym bardziej, kiedy to były wakacje! :-) ) a także, przyznaję to szczerze, robię to też dla samej siebie, by wkroczyć w ostatni kwartał tego roku z nową siłą!

#1 Niewiasty Nowego Testamentu

Nic nowego, prawda? Przez cały 2017 rok w Sercu Kobiety są blisko... Spoglądają z kart Kalendarza Kobiety 2017. Spoglądają z NoTesu Kobiety. Nawet z torby uśmiecha się do mnie Marta i Maria. A jednak ten kwartał był wyjątkowy, bo liturgiczne wspomnienia obchodziły w lipcu Pryscylla i Maria Magdalena, a w sierpniu - także Lidia. Wzmianki o tych bohaterkach pojawiały się na kanałach Serca Kobiety, a także - szczególnie - w naszej facebookowej grupie kobiet, formujących się z NoTesem Kobiety. To był bardzo kobiecy czas! 

 

 św. Lidia

#2 Kalendarz Kobiety 2018 - druk i przedsprzedaż

Wakacje to dla mnie już od kilku lat gorący czas pracy, czyli przygotowania do druku Kalendarza Kobiety 2018. Zwykle mam nadzieję, że skończę go szybciej, że oddam go jeszcze przed wakacjami... i może by tak się stało w końcu w tym roku, gdyby niespodziewanie nie rozkwitł mi w dłoniach NoTes Kobiety i zabrał cenne dwa miesiące. Więc wraz z końcem wakacji, Kalendarz przechwyciła drukarnia, by już całkiem niedługo (tzn. coraz bliżej, coraz bliżej!) oddać nam go w efekcie finalnym (ach, doczekać się nie mogę i trema rośnie!). Kalendarz Kobiety 2018, którego motywem przewodnim jest droga z kobietami Starego Testamentu, od 1 września jest dostępny w przedsprzedaży (w promocyjnej cenie!), a już 18.10 odbędzie się jego premiera) 

 

#3 Rekolekcje uBOGAcONA

11-13.08 odbyły się po raz drugi rekolekcje dla kobiet w Szymanowie - tym razem pod hasłem uBOGAcONA. Było nas prawie 60 kobiet - w różnym wieku i stanie cywilnym. Z różnymi doświadczeniami, na różnych etapach życia i drogi do Boga, ale z tym samym jednym pragnieniem - by być bliżej Niego i by zostać ubogaconą... To było cudowne doświadczenie wspólnej modlitwy, ciszy (tak, była i cisza!), spotkań w grupach (doświadczenie bycia między niewiastami - bezcenne!), klimatu miejsca i orędownictwa bł. Marceliny i Matki Bożej Jazłowieckiej. Bogu niech będą dzięki za ten czas!

 

#5 Rodzinnie/ Wypoczynkowo i w ciszy

Lipiec był pełen świętowania. Moje urodziny (prawie okrągłe! a więc za rok czekam na niespodziankę, słyszysz Mężu?), urodziny Stefanka i nasza 8. rocznica ślubu. Z tej ostatniej okazji wybraliśmy się na kolację i wspominaliśmy... A później zapisaliśmy osiem punktów, które uznaliśmy za ważne w budowaniu naszej miłości. Dzielę się nimi w skrócie. Myślę, że są uniwersalne. Może poza ostatnim punktem.

 

Marcinkowscy 8 lat po ślubie uznali, że ich miłość pomagają budować:

1. Słowo Boże - wspólna modlitwa - Łaska

2. Świadomość bycia jedną drużyną (jeden cel)

3. Formacja własna (no wiecie, ja mam rekolekcje w ciszy i grupę kobiet, a Mariusz - Przymierze Wojowników)

4. Humor (staramy się!)

5. Przykłady innych małżeństw i ich wsparcie

6. Dzieci (oczywiście!!!)

7. Wspomnienia (o tym co było dobre, co nam się udało, ale też o trudach, które przeszliśmy)

8. KAWA 

 fot. Przemysław Keler

*** 

Początek września był początkiem moich - naszych rodzinnych - wakacji - wyczekanych i utęsknionych. Wyruszyliśmy z dziećmi daleko przed siebie, zatrzymując się aż nad Jeziorem Garda (no dobra, były przystanki po drodze, nawet przystanek na nocleg, ale ostateczny cel był jednak daleko). Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo tego potrzebowałam - tego fizycznego bycia daleko (choć wypocząć można i całkiem blisko, bez wątpienia!). Przy tym bardzo lubię jeździć samochodem (jako pasażer) i odnajduję w tej długiej trasie także sens - oczekiwania, pielgrzymowania, przyjmowania tego, co przed nami. Wyjeżdżaliśmy z jeszcze dochodzącym-do-zdrowia dzieckiem i różnymi perypetiami tuż przed. Spakowani na ostatnią chwilę, trochę spontanicznie. Szczęśliwi i niedowierzający, że mamy siebie na wyłączność. Nacieszyliśmy się słońcem, pięknymi widokami, kamykami. To nic, że dzieci na koniec podsumowały, że najfajniejszy był basen i lody ;-) Nie ominęliśmy Padwy (a tam św. Antoniego, św. Justyny i św. Łukasza Ewangelisty!) ani Wenecji. Wykorzystaliśmy czas najpełniej, a ja stanęłam naprzeciw kłamstwa, które do mnie wraca - że ja muszę (albo też nawet mogę) sobie na wszystko zasłużyć, także na odpoczynek.

 

*** 

Po tym wspaniałym rodzinnym czasie ja miałam swój cichy czas - 5 dni małej drogi na Górę Karmel. Takiego cichego miesiąca nie miałam dawno! :-) To był niesamowity wrzesień!

 

#6 Zespół Serce Kobiety

Na początku sierpnia zrobiłam coś, o czym myślałam już od dawna. Powiedziałam głośno - i napisałam to wyraźnie - że Serce Kobiety szuka serc i rąk do pracy. Bo pracy jest dużo i coraz więcej. Bo plany się poszerzają itd. Otrzymałam kilkadziesiąt zgłoszeń, które pokazały mi po (1) jak wiele jest kobiet gotowych do działania, utalentowanych, pełnych pasji, miłości do Boga i... moje serce nowofeministyczne, pełne wiary w geniusz kobiety, zaczęło bić szybciej! Ale po chwili zdałam sobie sprawę, że przecież nie mogę (bynajmniej nie dziś, nie teraz) zaangażować 50 kobiet na raz. A więc poszukiwana pokazały mi po (2) trud wyboru, niewystarczalność danych, które mogę mieć i skierowały mnie - a jakże w oddanie tego Panu. (Tak, wakacyjna lektura o o. Dolindo!) Wiedziałam od dawna, że budowanie zespołu jest wyzwaniem, pewnym trudem i wymaga czasu. Z teorii, ale i z małych doświadczeń zbieranych na różnych etapach życia. Teraz wchodzę na nowy poziom wiedzy - i praktyki. Robię kolejne małe kroki i, mam nadzieję, że niebawem efekty tych wspólnych działań, będą widoczne także dla Was! 

 

#6 Najbliższe plany

Ostatni kwartał roku to na pewno czas wysyłek Kalendarza Kobiety 2018, a także świętowania ;-) Okazją ku temu będzie m.in. bardzo kobiece spotkanie pełne inspiracji i kobiecego wdzięku, czyli  uBOGAcONE między niewiastami - już 28.10 w Warszawie! Szykuję też niespodzianki, ale jeszcze nie podaję szczegółów. W końcu o niespodziankach nie mówi się zbyt wcześnie, prawda?

Subskrybuj to źródło RSS